Kronika towarzyska

img_8061

Uff, jak dobrze w końcu się wyspać. Co prawda ominęły mnie szaleństwa na parkiecie na pierwszej imprezie warsztatów Architektour, ale po warszawsko-radomsko-wrocławsko-wałbrzyskim maratonie i pobudce o 06:30, żeby jeszcze przed wyjazdem do Wałbrzycha odwiedzić jedną budowę, padłam na łóżko i już. Takich padnięć na łóżko w miniony weekend było więcej, a zaczęło się od piątkowej gali rozdania nagród w konkursie „Życie w architekturze”.

W temacie gali, a zwłaszcza tego, co po gali, podpisuję się pod wszystkim, co napisał na swoim blogu Robert Skitek. Z Robertem pierwszy raz spotkaliśmy się właśnie w Warszawie – wcześniej czytaliśmy i komentowaliśmy nawzajem posty, a teraz w końcu nadarzyła się okazja, żeby pogadać na żywo. Oprócz Roberta pierwszy raz spotkałam też m.in. Tomka Bojęcia z BlokBloga, z którym za kilka tygodni będziemy organizować w Gdańsku kolejną z BlokBlogowej serii debatę o edukacji architektonicznej w Polsce. W końcu pogadaliśmy chwilę z Romkiem Rutkowskim, bo dotychczas mijaliśmy się na podobnych imprezach, mimo że „czytamy się” nawzajem. Pomarudziliśmy trochę na temat dziwactw różnych wydawnictw, przeredagowywania tekstów i cenzury. Ale w takich przypadkach na marudzeniu się z reguły kończy, bo ten rynek, podobnie jak rynek projektowy, rządzi się swoimi prawami i z zamówieniami na teksty bywa podobnie jak z architekturą – można albo zaakceptować wymagania klienta, albo zrezygnować ze zlecenia.

blogowo

[Blogowo czyli Tomek Bojęć i Przemek Chimczak z BlokBloga oraz Marcin Szczelina z Architecture Snob]

Relacje z takich imprez to taka trochę kronika towarzyska. O realizacjach i sprawach zawodowych wszyscy są mniej więcej na bieżąco, więc najbardziej intryguje kto, z kim, gdzie i jak, czyli kto jest właśnie z kim pokłócony, kto udaje, że kogo nie widzi i kto jest właśnie dla kogo wyjątkowo przyjemny, bo ma do załatwienia jakiś interes. Wizytowniki pękają w szwach od nowych kontaktów i znów robiło mi się miło, gdy kolejne poznawane osoby przyznawały się, że zdarza im się czytać SIX LETTER CITY. Skończyło się nad ranem (oj dużo było wina, dużo), ale znów jestem zawiedzona, bo nie było ani żadnych tańców na stołach, ani żadnych sensacji. Strasznie się pilnuje to nasze rodzime środowisko. A przecież do końca zostali sami architekci, a nie żadni potencjalni klienci, przed którymi należałoby udawać nadzwyczaj poważnych projektantów.

Tempo rozdawania nagród było naprawdę ekspresowe, nie było ani podziękowań, ani wzruszeń, ani łez. Może wszyscy czuli się już tak przemaglowani przez jury po serii prezentacji w Zachęcie kilka tygodni wcześniej, że tylko z ulgą odebrali nagrody i zapozowali do zdjęcia ze statuetką. Najbardziej zdziwiło mnie jednak to, że chociaż nazwiska zwycięzców do samego końca były utrzymane w tajemnicy, nie było efektu zaskoczenia. W sumie jestem zadowolona z wyników, chociaż przyznaję, że nie widziałam wielu projektów – to w końcu „świeżynki” z ostatnich dwóch lat i to na dodatek zlokalizowane w różnych częściach Polski. Część zaległości już ponadrabiałam, katowickie nowe obiekty zamierzam zwiedzić w weekend. W każdym razie te realizacje, które dobrze znałam i co do których miałam pewne wątpliwości (jak osiedle „Nowe Orłowo” projektu Arch-Deco) nie otrzymały statuetek. Wyjątkowo mocno trzymaliśmy kciuki za Roberta i kiedy ogłoszono nominacje w kategorii „Najlepsza przestrzeń publiczna” zaczęliśmy skandować „Ski-tek, Ski-tek”, ale niestety, w kopercie znajdował się inny projekt niż zagospodarowanie nabrzeży tyskiego jeziora Paprocan. Następnym razem!

myjaki

[Pilnie strzeżone przedmioty pożądania]

IMG_8043

[Robert Skitek i Marcin Kwietowicz]

IMG_8050

[Polskie starchitekty]

IMG_8039

[I jeszcze więcej polskich starchitektów]

scianka

[Jest gala, jest ścianka. A na ściance Mariusz Ścisło i Janusz Sepioł]

Reklamy

3 thoughts on “Kronika towarzyska

  1. robert skitek pisze:

    Faktycznie te nasze relacje to na pudelka się nadają 🙂 A skandowanie do mnie nie dotarło, pewnie tak głośno wtedy obgryzałem paznokcie z nerwów 😉 Ważne, że prezydent słyszał!

  2. […] Centrum Sztuki Współczesnej ‚Elektrownia’ w Radomiu zwiedzałam na strasznym kacu po gali Architektury-Murator, ale mam nadzieję, że nie dałam nic po sobie poznać. Kiedy oprowadzający mnie kurator wskazał […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: