Monthly Archives: Luty 2017

Nowy semestr

portland

Dziś zaczął się nowy semestr na Politechnice. Jestem tam obecnie na etacie, więc mam więcej godzin dydaktycznych. Jeszcze nie wiem, jak się z tym wszystkim wyrobię czasowo, ale czuję, że ostatniego dnia upiję się z radości. Bo uczenie jest dla mnie najbardziej satysfakcjonującym zajęciem, ale i najbardziej wyczerpującym. Godzina nad własnym projektem wymaga poświęcenia zdecydowanie mniejszej dawki energii niż doradzanie przy studenckich pracach. Na szczęście przekleństwo „obyś cudze dzieci uczył” studentów nie dotyczy, bo to już nie dzieci, ale zdolni i pracowici młodzi dorośli.

Z moim osobistym urbanistą będziemy prowadzić dwa przedmioty, w tym jeden, na którym kolejny raz przetestujemy naszą eksperymentalną metodę, czyli zorganizowanie studia projektowego jak prawdziwej pracy w biurze, z zewnętrznymi konsultantami. Stosowaliśmy ją wcześniej w projekcie rewitalizacji Starego Polesia w Łodzi i opracowaniu wytycznych dla modernizacji Długiej i Długiego Targu w Gdańsku. Zapraszamy dziś o 19:00 do FRAG na Ogarnej, gdzie będziemy opowiadać o tych projektach. Tym razem zabieramy się za Witomino – gdyńskie blokowisko położone w środku lasu. We współpracy z Laboratorium Innowacji Społecznych cały zespół będzie pracować nad projektem poprawy jakości przestrzeni publicznych w tej dzielnicy.  Zapowiada się większa grupa niż dotychczas, będą też studenci z bardziej egzotycznych krajów niż w ubiegłych latach, m.in. z Chin, RPA i Egiptu. Będzie mnóstwo pracy, ale mam nadzieję, że zespół zgra się tak dobrze, jak poprzednie i znów nas zaskoczy. Wszystko zależy od studentów – ich zaangażowanie i talenty są warunkiem sukcesu.

PS Ilustracja do dzisiejszego posta nie ma być żadną sugestią, że nowy semestr zapowiada się przeraźliwie – to po prostu pączek. Pamiętacie, że dziś Tłusty Czwartek?

[Fot. Monika Arczyńska – najlepsze pączki w Portland]

Reklamy

Połączenia męsko-damskie

bolt-with-nut

Ponieważ nie jestem już zakochana w Alejandro Aravenie, w tym roku walentynkowy wpis będzie bardzo techniczny.

Nie mam zielonego pojęcia, czy istnieje polskie tłumaczenie tego określenia, ale w technicznym angielskim funkcjonuje male-female connector, czyli dosłownie połączenie męsko-damskie. Dosłowne jest nie tylko tłumaczenie, ale również zasada działania tych połączeń. Chodzi o dwa elementy, z których jedno posiada dziurkę, a drugie wypustkę. Jeden wkłada się w drugi i chyba nie muszę tłumaczyć, który jest męski, a który damski. Nawet pozornie niewinne klocki LEGO mają męską górę i damski spód.

Za każdym razem, kiedy słyszę to określenie, lekko się rumienię lub muszę powstrzymywać chichot. Wyobraźnia działa i już, nic na to nie poradzę. Gdybyście również mieli ochotę się porumienić, Wikipedia obszernie przedstawia ten męsko-damski świat. Ostrzegam tylko, że ilustracje są bardzo nieprzyzwoite!

[fot. Pavel KrokOwn work, A fastening bolt with nut, wikipedia]

Reklamy
%d blogerów lubi to: