Monthly Archives: Grudzień 2017

Oda do Dublina

Dublinie, ach, Dublinie, jak bardzo Cię lubię, zwłaszcza przed Bożym Narodzeniem! Całe centrum pełne jest znajomych, którzy spotykają się przedświątecznie w pubach i kawiarniach. Do najpopularniejszych miejsc stoją kolejki, wszędzie słychać gwar, śmiech oraz kolędy śpiewane przez ulicznych grajków i chóry zbierające datki na cele charytatywne. Niektórych budynków prawie nie widać zza światełek i świątecznych ozdób, a w kominkach trzaska ogień. Święty Mikołaj w Irlandii nosi pewnie ognioodporny kostium, żeby móc podrzucić prezenty przez komin.

Biuro zakwaterowało mnie w ulubionym miejscu. W Central Hotel podłogi skrzypią jak w starym zamku, a na pierwszym piętrze znajduje się Library Bar – pub z kominkiem i cudownie miękkimi fotelami. Przed moim przyjazdem podobno padał śnieg, ale miałam wyjątkowe szczęście i jak na życzenie trafiłam na słoneczną pogodę. Ba, znów przywitała mnie tęcza. Przez kilka dni wędrowałam po mieście z takim uśmiechem, że czuję jeszcze lekkie zakwasy na twarzy.  Odhaczałam tylko punkty z listy przyjemności, jakie zaplanowałam sobie sprawić, spędziłam mnóstwo czasu na plotkach i rozmowach z przyjaciółmi oraz odwiedziłam ulubione miejsca. Już pierwszego wieczoru zaliczyłam guinessy w banku i kościele, a kościół zaadaptowany na nietypową funkcję obejrzałam jeszcze jeden – wielorodzinny. Kolega z biura mieszka tam od lat, a w wynajmowanym przez niego mieszkaniu nie ma zwykłych okien, tylko witraże.

Najlepsze jest to, że wcale nie zasmuciło mnie to żegnanie się z miastem. Dublin i tak na zawsze pozostanie jednym z moich miejsc na ziemi. Nie czuję tęsknoty, ale myślę o nim raczej jak o starym, dobrym przyjacielu, z którym przeżyliśmy wiele pięknych chwil i do którego zawsze mogę jeszcze zawitać. Jeszcze nieraz będę pisać o Dublinie, dlatego dziś pokażę Wam głównie zdjęcia – trochę architektury, trochę świątecznych klimatów.

Życzę wspaniałych Świąt, pełnych wypoczynku i przyjemności!

IMG_7386

Dublin wygląda jak Berlin po upadku muru – wszędzie stoją dźwigi. Takiego boomu budowlanego nie było od lat.

IMG_7377

Budowane są głównie biurowce i mieszkaniówka (tu dublińskie Doki).

IMG_7182

The Long Room Hub w Trinity College, projektu McCullough Mulvin.

IMG_7193

Berkeley Library na kampusie Trinity College – bezdyskusyjnie jeden z najlepszych przykładów powojennego modernizmu w Irlandii.

IMG_7349

Alto Vetro w Dokach – jeden z moich ulubionych wieżowców (albo raczej „mikrowieżowców”).

IMG_7535

Central Bank przy Dame Street – zdecydowanie najlepszy przykład powojennego modernizmu w Irlandii. Wszystkie kondygnacje podwieszone są na widocznych na zewnątrz stalowych wieszakach. Właśnie trwają tam prace budowlane – parter zostanie otwarty dla wszystkich, a cały obiekt zmodernizowany.

IMG_7503

W centrum pojawiło się kilka nowych sklepów ze spektakularnymi wnętrzami. Na zdjęciu ogromny sklep Victoria’s Secret z kryształowo-ekranową klatką schodową.

IMG_7547

Szklany dach mojego ukochanego Irish Film Institute.

IMG_7565

Muzeum Archeologiczne – wspaniałe gmaszysko ze wspaniałą kolekcją.

IMG_7594

Zaplecze National Concert Hall, czyli dość często spotykane w Irlandii połączenie historycznego budynku z „nowoczesnymi” interwencjami. Pod kasetonowym sufitem ze świetlikami stoi sobie taka oto konstrukcja pomalowana błyszczącą farbą olejną. Plus świetlówki. Efekt – piorunujący!

IMG_7337

Wiktoriańskie Muzeum Historii Naturalnej. Nic się tu nie zmieniło od mniej więcej 150 lat, oprócz odkurzania i prac remontowych. Jeśli oglądaliście „Penny Dreadful” – serial z Evą Green – nakręcono tu sporo scen z finałowych odcinków.

IMG_7323

Krewetki jestem jeszcze w stanie ogladać, ale na górne galerie, gdzie można ogladać różne mniej apetyczne robactwo, nigdy się tam nie zapuszczam.

IMG_7581

Na wystawach można znaleźć wszystko…

IMG_7587

…w dowolnym kolorze i rozmiarze.

IMG_7521

Grafton Street. No i znów nie załapię się na Bono śpiewającego tam kolędy!

IMG_7500

To dekoracyjny hit sezonu w tym roku.

IMG_7154

Dom towarowy Brown Thomas zawsze ma najpiękniejsze dekoracje.

IMG_7152

Wesołych Świąt!!!

[Fot. Monika Arczyńska]

Reklamy

Potrzebna rada

Ejlat

Potrzebna rada i to szybko. Czując, że końcówka roku będzie ciężka (oj, jest, zaczynam zarywać noce, chociaż nie robiłam tego od kilku lat), postanowiliśmy wyjechać na tydzień między świętami a sylwestrem. Warunki wyboru miejsca były dwa: miało być ciepło albo w miarę ciepło i z bezpośrednim lotem z Gdańska. Zdecydowaliśmy się na Ejlat, bo nie dość, że mamy słabość do tamtych okolic, to na dodatek udało nam się kupić absurdalnie tanie loty. Najwyższa pora ustalić jakiś plan i zarezerwować spanie. Planowaliśmy zostać chwilę w samym Ejlacie, ale myślimy przede wszystkim o spędzeniu kilku dni w Petrze. I tu pytanie: łatwo tam dotrzeć? Jeśli planujemy odpocząć, nie uśmiecha nam się za bardzo stres związany z przedziwnymi kombinacjami transportowymi i dyskusje ze strażą graniczną (mimo słabości do tej części świata doświadczenia z przejść granicznych mamy takie sobie).

Byliście? Poradzicie, podpowiecie?

[Fot. Łukasz Pancewicz – tak ciepło było w sylwestra w Tel Avivie dwa albo trzy lata temu]

Good Bye Dublin

hparc biuro

Stało się: po 11 latach zrezygnowałam ze współpracy z Heneghan Peng. Za dużo zaczęło się dla mnie dziać w Polsce. A2P2 rozwija się błyskawicznie, uczelnia zabiera mi coraz więcej czasu i nagle przestało mi się udawać rozciągać doby jak gumę, żeby zmieścić w grafiku wszystkie zajęcia. Po dłuższej przerwie wróciłam do zdalnej pracy, żeby kontynuować projekt w Anklam i… wytrzymałam dwa tygodnie. Za dużo pośpiechu, za dużo obowiązków i zdecydowanie za dużo stresu. Mimo że projekt zapowiadał się kusząco, bo pracują nad nim inżynierowie-magicy, a efekt będzie na pewno powalający, uznałam, że nie będę w stanie zaangażować się w to zlecenie wystarczająco intensywnie. Trochę mi się zakręciła łezka w oku, kiedy zadzwoniłam z tą informacją do szefowej, ale jestem przekonana, że to słuszna decyzja.

Żeby było dramatyczniej, tego samego dnia, kiedy zakomunikowałam w biurze tę decyzję,  dostałam informację, że Muzeum Palestyny zostało nagrodzone na berlińskim WAF jako najlepszy zrealizowany obiekt o funkcji kulturalnej… Kiedyś pewnie uznałabym to za złośliwy zbieg okoliczności, który miał mi przypomnieć, że właśnie zrezygnowałam z uczestniczenia w tak wyjątkowych projektach. Ale to chyba szkolenia motywacyjne w gdańskim Starterze sa tak skuteczne, że pomyślałam o tym raczej jak o przyjemnym wydarzeniu na pożegnanie. W końcu spędziłam tam kawał życia i najlepsze zawodowo lata! Nauczyłam się ogromnie dużo – współpracy i organizacji pracy, zarządzania projektami, komunikacji w zespole, a niektóre przyzwyczajenia z pracowni już mnie pewnie nigdy nie opuszczą. Z rysowaniem z dokładnością do ośmiu miejsc po przecinku włącznie:)

To były bardzo dobre lata, ale czas na nowy etap w moim zawodowym życiu. W przyszłym tygodniu lecę do Dublina na świąteczną imprezę, która będzie dla mnie jednocześnie pożegnaniem z biurem. Wykorzystam tę okazję, aby pożegnać sie także z ukochanym miastem na sześć liter. Na szczęście Gdańsk też ma sześć, a im dłużej tu mieszkam, tym większą czuję do niego sympatię. Witaj nowe!

[Fot. Monika Arczyńska]

 

Reklamy
%d blogerów lubi to: