SPOT czy jak upiec dwie pieczenie na jednym ogni(sk)u

Nie bardzo chciało mi się ruszać w ten weekend z Gdańska. Zamarzyło mi się sobotnie wylegiwanie w łóżku, a potem nicnierobienie, najchętniej na plaży, ale już od kilku tygodni mieliśmy ustalony wyjazd na studenckie warsztaty Inicjatywy SPOT w Rzuskim Lesie pod Słupskiem. I jak to zwykle bywa z warsztatami, kiedy tylko pojawiliśmy się na miejscu, okazało się, że atmosfera jest tak wspaniała, ludzie tak sympatyczni i pełni energii, a miejsce inspirujące, że zapomniałam o marzeniach o plażowaniu, tylko spędziłam kolejne godziny z uśmiechem od ucha do ucha, rozmawiając ze studentami i współprowadzącymi. O inicjatywie słyszałam już wcześniej i byłam bardzo ciekawa, jak w praktyce wygląda realizacja pomysłu współpracy między NGO potrzebującymi prac remontowych a studentami szukającymi możliwości nauczenia się „na żywo” wykonywania prac budowlanych. Tym razem remontowano parter domu Fundacji Końkretnie Pomagamy, która zajmuje się m.in. hipoterapią dla dzieci z niepełnosprawnościami. Studenci, a przede wszystkim studentki, bo okazało się, że to głównie dziewczyny były zainteresowane zasuwaniem z młotkami i śrubokrętami, w ciągu tygodnia pod okiem dwóch nadzwyczaj cierpliwych majstrów przearanżowali układ pomieszczeń, zamontowali wszystkie instalacje i założyli nie tylko ścianki, ale nawet jeden gips-kartonowy sufit (podziwiam!). Materiały zapewnili sponsorzy, czyli pieczeni na jednym ogniu upieczono więcej niż dwie – pomoc i naukę – bo i producenci mieli szansę zareklamować swoją ofertę, jednocześnie pokazując, jak wygląda montaż. Ale zanim uczestnicy zabrali się do pracy, najpierw musieli zorganizować sobie także warunki do spędzenia tygodnia na obozie budowlanego survivalu. Było spartańsko – spanie w namiotach, przenośne toalety i jeden wąż z zimną wodą, więc budowanie zaczęło się od postawienia prowizorycznych pryszniców (na zdjęciu). Codziennie kilka osób dyżurowało w kuchni i cała obozowo-budowlana machina działała naprawdę imponująco. Cały czas powtarzam na uczelni, jak ważne jest rozwijanie miękkich umiejętności, w tym przede wszystkim pracy zespołowej i odnoszę wrażenie, że tydzień takich warsztatów dał więcej niż kilka semestrów wspólnego opracowywania prac zaliczeniowych.

A w zieloną noc, zamiast smarować się pastą do zębów, uczetsnicy nieoczekiwanie i niechcący wspięli się na jeszcze wyższy poziom pomagania. W sąsiednim domu wybuchł pożar. Studenci ruszyli na pomoc, przytomnie wyciągając z dymiącego poddasza butle gazowe i prawdopodobnie zapobiegając tragedii. Zajęli się przestraszonymi dziećmi i psami, a strażacy, którzy na gaszenie wpadli prosto z wesela kolegi, narzucając uniformy na garnitury, dostali ogromne oklaski. A potem było już tylko ognisko, pieczone ziemniaki i przeogromna satysfakcja z wykonanej roboty. Gratulacje!

[Fot. Monika Arczyńska]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: