Starzy na plaży

Starzy na plazy.jpg

W sezonie Trójmiasto staje się popularnym miejscem zjazdów, konferencji i innych podobnych wydarzeń. Praktycznie zawsze wypadają – to nie przypadek – na początku lub pod koniec tygodnia. Chodzi o to, aby można było połączyć udział z weekendem plażowania. Pod tym względem miniony weekend był dla nas wyjątkowy, bo nie dość, że w piątek odbyło się spotkanie „Starzy na plaży” dla architektów 40+, to od wczoraj praktycy partycypacji dyskutują na Forum.

Przyznaję, że na „Starych na plaży” pojawiłam się nielegalnie, bo do czterdziestki pozostało mi jeszcze trochę czasu. Dlatego grzecznie spasowałam z oficjalnej części i podjechałam do Sopotu dopiero na barową fazę imprezy. A właściwie barowo-berkową, bo przyjezdni architekci, którzy nie mają na co dzień dostępu do morza, postanowili pobiegać boso po piasku. Wszystko odbywało się w niesamowitej, niemal filmowej mgle. Cieszę się, że tam poskoczyłam, bo do Sopotu zjechało się wiele moich ulubionych architektek i architektów oraz najulubieńsza redakcja. Jak dobrze Was zobaczyć! Bardzo pocieszająca okazała się obserwacja, że architekci to taki dziwny rodzaj człowieka, który się praktycznie nie starzeje. Metryka to jedno, a poziom energii to zupełnie niezależna sprawa – nie zanika z wiekiem. Pogadaliśmy, poplotkowaliśmy, zaczęły się nocne architektów rozmowy. Takie o świecie, o życiu, o przyszłości. Może trafiłam na nieodpowiednich rozmówców, ale jeśli cokolwiek rozczarowało mnie w tym nadzwyczaj przyjemnym spotkaniu, to ta właśnie część. Zabrakło idealizmu, który dominuje podczas „Młodych do Łodzi” czy na uczelni. Często prowadzę dyskusje z mądrymi, młodymi ludźmi – studentami i architektami z młodszego pokolenia. Mają w sobie ochotę i siłę na zmienianie świata. Rozumieją odpowiedzialność za zmiany klimatu i szacunek dla drugiego człowieka. A co najważniejsze, nie traktują tego jak naiwnych haseł. Może jeszcze nie wsiąkli w świat faktur i rachunków, może jeszcze nie przeżyli większych porażek, ale widać, że ich aspiracje są inne, niż starszego – nawet nieznacznie – pokolenia.

Wczoraj doświadczyłam dwóch rzeczy, które wytrąciły mnie zupełnie z codziennego zabiegania. Najpierw bezradności – jak pomóc bezdomnemu człowiekowi, którego wypuszczono z szpitala na ulicę tak po prostu, z kartką z adresem noclegowni w dłoni? A potem silnej burzy, która chyba zamierzała zmieść Trójmiasto z powierzchni ziemi. Zmiany klimatyczne tak przyspieszyły, że „ulewy stulecia” mamy tu co roku. Coś z tym światem nie do końca działa. Dlatego drodzy Młodzi, jestem po Waszej stronie i proszę, nie rezygnujcie z jego zmieniania. Pozostańcie idealistami, nawet jeśli będą Wam wmawiać, że to naiwne. Niech Wasi „Starzy na plaży” zaczną się od posprzątania tej plaży . Żebyście mogli jeszcze gdzie pograć w berka na piasku, a nie, jak w litewskim pawilonie na tegorocznym Biennale Sztuki, wspominali piękno, którego doświadczali „starzy”. 

[Fot. Marcin Czechowicz – z FB Architektury-murator]

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Reklamy
%d blogerów lubi to: