Aretha Franklin

undefined

Strasznie mi się dziś zrobiło smutno…

Muzyka Arethy Franklin kojarzy mi się – jakby inaczej – z architekturą. A dokładniej ze stażem w pracowni w Hadze, gdzie dwaj przesympatyczni architekci, w wieku zdecydowanie okołoemerytalnym, za to wiecznie młodzi duchem, na okrągło słuchali jednej płyty Arethy. To musiała być składanka ‚Greatest Hits’. Bez względu na to, czy mieliśmy w miarę luźny dzień klepiąc w klawiaturę lub sklejając modele, czy właśnie walczyliśmy z deadlinem, muzyka pozostawała niezmienna. Kiedy trzeba było zostać po godzinach, żeby skończyć projekt na konkurs, zamawialiśmy surinamskie jedzenie na wynos, pojawiały się butelki jenever, popularnego w Holandii ginu, a Aretha śpiewała jeszcze głośniej i chyba z jeszcze większą energią niż zwykle. A dwaj panowie architekci z każdą kolejną godziną stawali się coraz bardziej rozweseleni i dowcipni.

Arethy już nie ma, ale mam nadzieję, że Luk i Karl trzymają się świetnie. Pewnie upiją się dziś razem ze smutku jeneverem, słuchając jednej i tej samej płyty ‚Greatest Hits’…

[Fot. Billboard] 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Reklamy
%d blogerów lubi to: