W dobrym miejscu, w dobrym czasie

Muszę przyznać, że wybierałam się na „Młodych do Łodzi” z nastawieniem głównie towarzyskim. Mimo że sama miałam prowadzić jeden z paneli tematycznych, nie do końca chciało mi się wierzyć, że dyskusja w gronie młodych architektów będzie prowadzić do głębszych wniosków niż potakiwanie głowami nad naszym ciężkim losem („Ach, ci okropni klienci! Ach, te straszne nadgodziny!”). Ewentualnie przechwalanie się najnowszymi projektami. Pomyślałam, że zrobię wszystko, aby dyskusja toczyła się w sensownym kierunku, ale jednak jechałam do Łodzi głównie po to, aby spotkać się z dawno niewidzianymi znajomymi i poznać nowych ludzi. Tym bardziej, że na liście uczestników pojawiło się sporo osób, których dokonania śledzę z zainteresowaniem i podziwem. Dlatego w piątek rano wparowałam do pofabrycznej sali, w której odbywało się wydarzenie, z szerokim uśmiechem na twarzy i doskonałym humorem. Co się okazało? Mój uśmiech z godziny na godzinę stawał się coraz szerszy, nastrój coraz lepszy, ale przede wszystkim oczy coraz większe. Ze zdziwienia. Poziom dyskusji przekroczył moje wszelkie oczekiwania, a zaproponowany temat – możliwość pracy w zawodzie dla imigrantów w Polsce – przyjęty poważnie i z ogromną dojrzałością. Tu wielkie podziękowania dla Cristiny Rodriguez Alvarez i Mikołaja Szuberta-Tecla, którzy zgodzili się przyjąć moje zaproszenie i opowiedzieli o swoich imigracyjnych doświadczeniach.

Nie obyło się jednak bez pewnych różnic poglądów – okazało się, że niespodziewanie największe emocje wzbudził panel nt. kobiet w architekturze. Rzadko zdarza mi się ostro reagować, ale nie potrafiłam siedzieć cicho, kiedy równe prawa kobiet i mężczyzn w zawodzie nazywa się „problemami Pierwszego Świata”. Zwłaszcza, gdy sala pełna jest piekielnie utalentowanych i zabójczo pracowitych koleżanek po fachu, które mówią o swoich trudnościach. W kontekście omawianych tematów była to jednak jedyna kwestia, w której mamy jeszcze w Polsce ogromnie dużo do nadrobienia. Jeśli chodzi o poziom projektowania, umiejętność koordynacji i współpracy, mobilność czy chęć eksperymentowania, nie widać już żadnych różnic między nami a Zachodem, które jeszcze kilka lat temu były bardzo wyraźne. Przypuszczam, że każdy z uczestników wyjeżdżał z „Młodych” z jakąś ważną osobistą refleksją – ja też. Jestem teraz w 100% przekonana, że znajduję się w dobrym miejscu i w dobrym czasie. Jeśli nie byłam wcześniej pewna, że wyjazd do Polski był dobrym pomysłem, to teraz nie mam już żadnych wątpliwości. Czuję, że to tu dzieje się teraz najwięcej ekscytujących rzeczy i że mam możliwość realnego wpływu na to, jak zmienia się architektura. I to nie tylko w Polsce, bo eksport umiejętności oraz doświadczenia i na Zachód, i na Wschód, był jednym z poruszanych tematów.

Droga Redakcjo Architektury-murator:  nie jesteście tylko branżowym czasopismem. Jesteście instytucją, bez której to spotkanie nie miałoby szans osiągnąć takiego poziomu i nie mam na myśli organizacji wyrażenia, ale lata ciężkiej pracy nad kondycją i promocją polskiej architektury oraz edukowaniem polskich architektów. Dziękuję – współpraca z Wami to prawdziwy zaszczyt (i przyjemność)!

[Fot. Monika Arczyńska]

Reklamy

3 thoughts on “W dobrym miejscu, w dobrym czasie

  1. Ana pisze:

    super wpis!

  2. […] mi się bardzo – to w pewnym sensie powtórka z pozytywnego zaskoczenia na Młodych do Łodzi – poziom dyskusji i prezentowanych przykładów. Okazuje się, że chociaż partycypacja to w […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Reklamy
%d blogerów lubi to: