Test Helmera

urzadzanie.jpg

Urządzanie pierwszego biura jest jak urządzanie pierwszego mieszkania. Poziom entuzjazmu sięga sufitu, nie da się nie wpaść w szał zakupów, a kwiaty doniczkowe są równie ważne, jak wygodne krzesła. U nas nawet ważniejsze, bo pojawiły się jeszcze przed krzesłami, komputerami i nawet internetem.

Oczywiście meblowo króluje IKEA – wygrywa cenami i dostępnością. Pół pierwszego dnia spędziliśmy na skręcaniu stołów i szafek. Żartowaliśmy, że to świetne zajęcia integracyjne dla zespołu i jednocześnie doskonałe zadanie rekrutacyjne. Żeby sprawdzić, jak potencjalni pracownicy radzą sobie z zadaniami niemożliwymi, można im zrobić „Test Helmera”.  Helmer to niewinnie wyglądająca metalowa szafka z szufladkami, a w rzeczywistości cholerstwo, przy którego składaniu można się pomylić na każdym kroku. Skuteczność w jego skręcaniu to jedno, ale zachowanie dobrego humoru w momencie, gdy już po złożeniu całości okazuje się, że szufladki wchodzą do góry nogami, to już zupełnie inna sprawa. Na pewno dużo ważniejsza od szybkości montażu.

Dlatego zamiast kompromitować się rzucając najgorszymi przekleństwami świata zostawiłam Helmery ekipie i zajęłam się myciem okien…

[Fot. Monika Arczyńska]

Reklamy

One thought on “Test Helmera

  1. […] się w biurze.  Brakuje jeszcze sporo sprzętu, ale wczoraj odpaliliśmy drukarkę, a zabójcze Helmery zapełnione są nożykami, miarkami i materiałami do makiet. U nas zawsze musi być nieco […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Reklamy
%d blogerów lubi to: