Biały słoń Eisenmana

hiszpania 06

Są takie miejsca na świecie, gdzie nie można nie dostać głupawki. Czasem architektura jest tak przekombinowana i przesadzona w skali, że człowieka ogarnia najpierw wielkie zdziwienie, a potem napad złośliwego chichotania. W architekturze takie absurdalnie przegięte inwestycje nazywa się white elephants. Zdecydowanie należy do nich Cidade da Cultura w Santiago de Compostela, megaprojekt autorstwa Petera Eisenmana, który w konkursie w 1999 roku pokonał inne supergwiazdy pokroju Koolhaasa, Libeskinda i Nouvela. Wszystkie projekty można zobaczyć na stronie kompleksu i nie tylko zwycięski  pachnie mocno końcówką lat dziewięćdziesiątych.  Według autora kompleks ma przypominać miasto. Może i trochę przypomina – na pewno skalą, bo jest tam i muzeum, i biblioteka, i inkubator przedsiębiorczości. Kilka lat temu inwestycję przerwano z uwagi na astronomiczne koszty (podobno przekroczono założony budżet cztery razy).

Niby dojeżdża tam jakiś autobus, ale ponieważ odległość na mapie nie wyglądała na dużą, poszliśmy pieszo. Najpierw dziwnymi tunelami pod autostradą, a potem pieszą serpentyną przez park, który jest moim zdaniem najciekawszą (i pewnie najtańszą) częścią tej inwestycji. Drodzy projektanci krajobrazu, to do Was prośba: wijące się ścieżki wyglądają malowniczo, ale jeśli projektowany przez Was park ma służyć nie tylko do podziwiania, ale jest zlokalizowany między centrum miasta a największym kompleksem kulturalnym w regionie, pomyślcie o skrótach, do jasnej cholery. Rozumiem założenia projektowania uniwersalnego, ale domagam się też odrobiny funkcjonalności. Zwłaszcza w lipcowym upale maksymalne wydłużenie pieszej trasy to okrucieństwo. Ale tak, wiem, przecież i tak wszyscy dojeżdżają tam klimatyzowanymi samochodami, właśnie po to wybetonowano tam parking wielki jak pod IKEA.

20

Nie wiem, jak można mieć taką jazdę na temat kwadratów, jak Eisenman, ale tu też zrobił to, co robi prawie wszędzie… Kamienne okładziny podzielone są na większe kwadraty, a te większe kwadrat na mniejsze kwadraty. Chociaż może ten spikselowany obraz mógłby się wydawać symbolicznie uzasadniony w tym miejscu („ja, człowiek, rżnę w tym litym kamieniu, który składa się z geometrycznych okruchów stworzonych przez naturę” i dalej podobne bla bla bla), ale męczy nieco powtarzalnością i -ponownie – niepokojącą myślą, ile to wszystko musiało kosztować.

21

02

0304

Najsympatyczniejsze wydawały mi się place zabaw, ale co z tego, jeśli prawie nie było na nich dzieci?

06

01

Na zewnątrz stoją sobie grzecznie dwie wieże projektu Hejduka, do których da się wejść tylko na najniższy poziom, żeby zobaczyć projekt tego wielkopomnego, niesamowitego, genialnego i absolutnie najwspanialszego dzieła architektury.

17

Wszystko jest wielkie i z zewnątrz, i od wewnątrz. W urbanistyce istnieje pojęcie SLOAP, czyli skrótowiec od space left over after planning. Oznacza to mniej więcej przestrzeń, która nie służy praktycznie niczemu, po prostu stanowi jakiś skrawek pozostały po zaplanowaniu danego obszaru. W skali miejskiej kończy się to najczęściej zasianiem tam trawnika (taka przynajmniej jest strategia studentów, którym takie przestrzenie „wychodzą” w projektach).  Tu w praktycznie każdym budynku istnieje SLOAP w wersji architektonicznej – przedziwne formy wyprodukowały pozostałości przestrzeni, które niczemu nie służą, za to trzeba klimatyzować każdy ich metr sześcienny…

10

Inkubator przedsiębiorczości, o przepraszam, Centre for Creative Enterprising, okazał się kolejnym ogromnym i pustym gmaszyskiem. Ogromne przestrzenie  podzielono całkiem sympatycznymi przepierzeniami z białych kartonów i musiało tam wypadać chyba po 100 metrów kwadratowych na pracownika. Luksus! Chciałabym mieć takie coworkingowe biuro pod domem, pod warunkiem, że w cenę wynajmu biurka nie są wliczone koszty eksploatacji.

19

„Czy tu zawsze jest tak pusto?”  – zapytałam miłych panów w recepcji muzeum. Lekko zmieszani odpwoiedzieli, że nie, że czasem się zapełnia, ale w całym kompleksie zapełniła się tylko restauracja. W czasie lanczu i to głównie pracownikami. Rozumiem, że był środek tygodnia, ale to również sam środek sezonu turystycznego i centrum Santiago pękało w szwach. Komunikację pomiędzy kondygnacjami galerii zapewniają schody ruchome (jakby frekwencja miała być co najmniej taka, jak w Tate Modern, phi!). Najlepsze, że wejścia na wystawy na poszczególnych piętrach są tak zaprojektowane, że… prawie je ominęliśmy wchodząc na kolejny poziom schodów. Niskie białe drzwi na białym tle, dostępne z wcale nie tak dużego spocznika, wyglądały jak wyjście ewakuacyjne. Oprócz nas wystawy zwiedzały może ze dwie pary. Dla architektów ma to jedną niezaprzeczalną zaletę – nie trzeba wyczekiwać godzinami, żeby pstryknąć zdjęcie, na którym nie będzie ludzi.

09

07

Zastanowiło mnie też bardzo ogromne przeszklenie w muzeum, z potężnymi kratownicami, które wyglądały na tak przewymiarowane, że musiał je projektować chyba jakiś stażysta, kiedy koszty realizacji zaczęły wymykać się spod kontroli i pierwsze cięcia dotknęły konsultantów od tak mało znaczących rzeczy jak fasady.

1213

Jedyne w miarę zapełnione użytkownikami miejsce to biblioteka. Niewiele różni się od sal ekspozycyjnych poza liczbą kolumn – sporo ich tu. Poza tym faluje wszystko – sufit, „pokoje” z półkami na książki, na szczęście w głowie kręci się tylko na widok z daleka, a w wydzielonych częściach czytelni można nawet się skupić. Generalnie wygląda to trochę tak, jakby Richard Meier zainspirował się karpatką.

22

Może w sumie ten brak odwiedzających ma swoje plusy poza pustkami na zdjęciach. Brak użytkowników to brak eksploatacji, a brak eksploatacji to brak kosztów remontów i napraw. Ławki z białego betonu nie są poplamione gumą do żucia, a kosze na śmieci ze stali nierdzewnej błyszczą się jak wypolerowane…

16

18

400 milionów euro to jednak trochę dużo jak na park rozrywki dla architektów.

[Fot. Monika Arczyńska, Łukasz Pancewicz]

Reklamy

5 thoughts on “Biały słoń Eisenmana

  1. eV pisze:

    To miejsce rzeczywiście wygląda jakby było żywcem wzięte z jakiejś szalonej wizki albo makiety roboczej :D.

  2. Olga pisze:

    Ale tam pięknie, marzą mi się zobaczyć takie ładne miejsca na świecie 🙂 pozdrawiam

  3. Kacper pisze:

    Super miejsce takie dziwne kształty ale całościowo wygląda to zjawiskowo, też bym wpadł w pozytywny szał energii 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: