Św. Mikołaj

Nie, nie będzie ani o świętach, ani o prezentach, ani o reniferach. Będzie o kościele św. Mikołaja, położonym w niemieckim Anklam, blisko granicy, bo nieco ponad godzinę pociągiem ze Szczecina. Kościół został poważnie zniszczony w czasie wojny i przez wiele lat czekał na lepsze czasy bez sklepień, dachu i szczytu wieży. Kilka lat temu doczekał się nowego dachu, a obecnie pracujemy nad propozycją zorganizowania w środku muzeum Otto Lilienthala, stworzenia punktu widokowego na wieży oraz budowy informacji turystycznej. To projekt, którym zajmuję się obecnie najbardziej intensywnie i parę dni w ubiegłym tygodniu spędziłam w Anklam i w Berlinie. Lubię Berlin (w końcu ma sześć liter, podobnie zresztą jak Anklam:) i zdecydowanie bywam tam rzadziej, niż bym chciała. Dlatego cieszy mnie rozpoczęcie współpracy z niemieckim oddziałem naszego biura.

Skoczyłam zobaczyć kościół oraz spotkać się z projektantami wystawy. To beier + wellach, którzy mają biuro w berlińskim Taut Haus. Tak wyposażonej modelarni nie widziałam już dawno w żadnej pracowni – wykonywane są tam nie tylko makiety wystaw, ale i prototypy ich elementów. Wśród mnóstwa dziwnych przedmiotów najbardziej rozbawiły mnie figurki zwierząt w odpowiedniej skali z projektu zoologicznej ekspozycji:)

img_2300

Widok na kościół z rynku (po prawej historyzująca architektura, którą zastępowane są powojenne bloki)

Anklam było lokowane w XIII wieku na prawie lubeckim i stanowiło kiedyś ważny hanzeatycki ośrodek. Obecnie to nieco zapomniane, senne miasteczko. Wygląda jak typowe pomorskie miejscowości: kwadratowy rynek, rzeka, ciężki ceglany gotyk, regularny układ zabudowy z nieregularnym obrysem. Trochę przypominało mi Chełmno – ma zbliżoną wielkość i liczbę mieszkańców, ale przetrwało tu zdecydowanie mniej oryginalnej zabudowy i nie ma tam wzgórz, dzięki którym Chełmno należy do najbardziej malowniczych miasteczek w Polsce.

img_2357

Repliki latających machin

Kościół robi wrażenie. Jest ogromny, przyciężkawy i świetnie prezentuje się w nieco „ruinistycznej” wersji – brak sklepień sprawia, że wnętrze jest znacznie wyższe niż w oryginalnej wersji. Pod dachem podwieszone są repliki latających machin Otto Lilienthala i innych pionierów lotnictwa, w tym balony, szybowce i dwupłatowce. Muzeum ma przedstawiać drogę od piewszych eksperymentów związanych ze wznoszeniem się w powietrze (od Ikara – stąd nazwa instytucji – IKAREUM), aż do współczesnych wynalazków i technologii. Można wejść na wieżę i rozpościerają się stamtąd naprawdę piękne widoki, zwłaszcza w słoneczny, zimowy dzień. Wyobrażam już sobie, jak niesamowicie będzie je oglądać ze znacznie większej wysokości!

img_2328

Widok z wieży na rynek

img_2349

Widok na okolice Anklam

Jest tylko jedna kwestia, która wzbudza moje obawy: język. Dla moskiewskiego projektu musiałam podszlifować solidnie rosyjski. Tym razem przydałby mi się niemiecki – mimo że uczyłam się go w szkole, nigdy nie miałam okazji go używać. Na spotkaniach (niestety, nie wszystkie udaje się prowadzić po angielsku) rozumiem piąte przez dziesiąte, ale mam nadzieję, że co nieco będzie mi się przypominać w trakcie projektu. Na kolejny kurs językowy niestety nie znajdę w tym roku czasu.

Uff, jak dobrze, że istnieje Google Translator…

[Fot. Monika Arczyńska]

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: