Historia lubi się powtarzać

img_1555

Historia lubi się powtarzać. Dokładnie rok temu, podobnie jak teraz, byłam w Dublinie na świątecznej imprezie i wpadłam przy okazji na budowę Galerii Narodowej.  Wówczas spotkałam się z dziennikarką DETAIL Magazine w sprawie Giant’s Causeway Visitor Centre, a tym razem o projekcie zamierza pisać L’Architecture d’Aujourd’hui (nigdy nie nauczę się wymawiać nazwy tego czasopisma!). Rok temu zaraz po corocznej wizycie w Dublinie pędziłam na KOD-owską manifestację, a tym razem na gdańskim proteście pod siedzibą Sam-Wiesz-Jakiej partii pojawiłam się z walizką, prosto z podróży. Druga połowa grudnia zaczyna mi się powoli kojarzyć wcale nie z kupowaniem prezentów, ale z Irlandią, branżową prasą i politycznymi manifestacjami.

W przyszłym roku wizyta w Galerii Narodowej nie będzie już jednak wizytą na budowie. Prace właśnie się zakończyły i chociaż nie mogę jeszcze pokazać żadnych zdjęć (muszę poczekać do oficjalnego otwarcia – chodzi o to, aby nie zepsuć niespodzianki), zapewniam, że efekt jest powalający. Budynek nie przypomina już dawnej dusznej, zakurzonej galerii, w której sama zawsze pomijałam co najmniej dwie sale, bo komunikacja w budynku była prawdziwym labiryntem. Pomijałam je w sumie bez żalu, uciekając jak najszybciej z sal z niewystarczającą wymianą powietrza – nareszcie można tam swobodnie oddychać. Galeria nie straciła jednak swojego wiktoriańskiego uroku. Sprawdziła się zasada, że specjalistom warto zaufać: architekci zajmujący się konserwacją zabytków doradzili kolorystykę i wykończenia jak najbardziej zbliżone do oryginalnych. Nie ma tam uwielbianej przez współczesnych projektantów czystej, matowej bieli, ale złamane odcienie z lekkim połyskiem, które pięknie podkreślają detale wnętrz. Cieszę się, że udało mi się zobaczyć sale przez powieszeniem obrazów i ciekawa jestem, jaki będzie ostateczny efekt, gdy najbardziej wyraziste elementy wnętrz – ściany w soczystych wiktoriańskich kolorach – staną się tłem dla kolekcji.

Ale te zielenie, czerwienie i błękity są mało ważne. Drodzy Czytelnicy, życzę Wam spokojnych świąt. Spokoju nigdy za dużo, a żeby mogli go doświadczyć również mieszkańcy pewnego dalekiego miasta na sześć liter, przyjrzyjcie się, proszę, możliwości wsparcia Aleppo: PAH.

Niech ta historia nigdy się już nie powtórzy.

[Fot. Monika Arczyńska]

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: