Przebranie dla architekta

happy-halloween

Są takie rzeczy w architekturze, które wywołują u mnie dreszcze. Dreszcze strachu, obrzydzenia albo po prostu szoku – jak w horrorze. Pomyślałam, że warto byłoby wykorzystać je jako przebranie na Halloween, ale dokładniejsza analiza wymusiła skreślenie wszystkich propozycji.

Przebrać się za termomodernizację byłoby nieco passé, bo przecież „Wanna z kolumnadą” ma już kilka lat. Z pastelozą jest ten sam problem, a poza tym może byłoby nawet twarzowo, ale mężczyzna mojego życia ma alergię na jasne róże i fiolety w odcieniu jagodowego jogurtu. Za billboard też nie wypada się przebierać, bo przecież już uchwalono ustawę krajobrazową. Za drewnopodobne płytki ceramiczne – trochę ciężko (dosłownie). Za Zahę, która nie dość, że wyglądała wiedźmowato, to jeszcze zdarzało się jej puszczać wiedźmowate teksty, nie wypada, bo przecież o zmarłych powinno się mówić albo dobrze, albo wcale.

W tym roku skończyło się więc na tradycyjnym przebraniu czarownicy. Akcesoria miałam pod ręką. Miotłę w kolorze różowym nabyłam niedawno w hipermarkecie budowlanym, a kapelusz dokupiłam w Lidlu za całe 6,99PLN. Czarne ubrania wyciągnęłam z szafy – u architektów ich pełno. Pochodzenia peruki nie pamiętam.

Przebrałam się więc za niskobudżetowy, mało kreatywny, nieoryginalny i przaśny projekt z elementami recyklingu.

Czyli to, co u większości architektów wywołuje dreszcze:)

[Fot. Łukasz Pancewicz]

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: