Krótko o Długiej

para.jpg

Zaczęło się od kontrowersyjnej żółtej kropki na ulicy Długiej w Gdańsku (proj. Grupy Gdyby), która oburzyła wielu gdańszczan. Cytuję, z komentarzy pod artykułem w lokalnej prasie : „W domu sobie kibel na żółto wymalujcie ! Pieprzona pseudo-sztuka!”. Kropka pojawiła  się jako zapowiedź projektu przebudowy Traktu Królewskiego – to Długa z Długim Targiem, między Zieloną a Złotą Bramą. Konieczna jest wymiana podziemnej infrastruktury, więc będzie okazja, aby zająć się zniszczonymi nawierzchniami oraz generalnym przekształceniem tej najbardziej znanej i najczęściej fotografowanej przestrzeni publicznej w Gdańsku. Od dłuższego czasu stanowi sturystyfikowany disneyland – gdańszczanie w sezonie unikają jej jak mogą z uwagi na tłumy turystów i ceny w lokalach gastronomicznych.

Ale dla nas temat zaczął się jeszcze przed pojawieniem się żółtej kropki. Zarząd Dróg i Zieleni w Gdańsku (ZDiZ) jeszcze w ubiegłym roku zwrócił się do nas z pytaniem, czy nie wzięlibyśmy tego tematu na warsztat ze studentami. To efekt ubiegłorocznego projektu rewitalizacji Starego Polesia w Łodzi, który zamiast trafić do szuflady, w dalszym ciągu jest wykorzystywany. Oprócz wprowadzenia zaproponowanych miękkich działań, raportowi przyglądają się obecnie eksperci od rewitalizacji, szukając inspiracji dla planowanych do wdrożenia przemian na Polesiu. W Gdańsku chodziło o przyjrzenie się Traktowi w szerszym kontekście i zaproponowanie wytycznych dla projektu przebudowy. Ustaliliśmy, że studenci opracują „korporacyjny” produkt – raport uwzględniający zarówno rozległe analizy tego obszaru, jak i sugestie zmian wraz z koncepcją projektową testującą słuszność przyjętych założeń. Raport będzie stanowił załącznik do specyfikacji dla docelowych projektantów, jako dodatkowy materiał informacyjny.

Szczególne znaczenie ma sposób postrzegania Traktu przez mieszkańców Gdańska i Trójmiasta oraz turystów. Kilka lat temu próbowano z Traktu zrobić tzw. „strefę prestiżu” – od tamtego czasu nie dość, że zmienił się sposób postrzegania miejskich przestrzeni publicznych, to prestiż zastąpiły chińskie gadżety i baloniki sprzedawane na każdym kroku. Ponadto po długich latach oczekiwania są obecnie zagospodarowywane tereny na obu końcach Traktu i w jego okolicach (m.in. Wyspa Spichrzów). W Gdańsku Głównym i sąsiednich dzielnicach chyba jeszcze nigdy nie stało tak wiele dźwigów. Śródmieście, które dopiero po inwestycjach w południowej części miasta uzyskało mniej więcej śródmiejską lokalizację, dopiero teraz ma szansę stać się prawdziwym centrum Gdańska (taką rolę dla wielu mieszkańców odgrywał znacznie lepiej skomunikowany i wyposażony w usługi Wrzeszcz). Oznacza to, że znaczenie Traktu Królewskiego poważnie zmieni się w najbliższych latach. To też zostało wzięte pod uwagę.

Nie będę tu przedstawiać wniosków – materiał jest zbyt obszerny. Cały raport zostanie wydrukowany w nakładzie ok. 100 egzemplarzy, a także udostępniony online. Dam znać, kiedy tylko uda się umieścić go na stronie po ostatecznych poprawkach i przedstawię wówczas cały zespół projektowy. Napiszę tylko, że największą trudność w planowaniu przyszłego charakteru tej przestrzeni stanowią przeciwstawne znaczenia i oczekiwania wobec jej obrazu i funkcji. Powinna być jednocześnie miejscem”dla ludzi”, ale i zachować prestiżowy charakter. Pełni ważną funkcję tranzytową, ale podłużny plac – Długi Targ – teoretycznie mógłby działać jak rynki w większości polskich miast. Z jednej strony Trakt to idealne miejsce rozrywki i kulturalnych imprez, które mogą przeszkadzać mieszkańcom, z drugiej – wyprowadzanie się stamtąd ludzi sprawia, że Trakt staje się nieautentycznym, opustoszałym miejscem. Propozycje grupy brały pod uwagę te konflikty i starały się nie tyle znaleźć jeden złoty środek, co zakres możliwych rozwiązań.

WP_20160401_13_47_51_Pro

Zajęcia. Naprawdę jak w biurze, chociaż meble mało stylowe:)

Ponownie, jak przy projekcie dla Łodzi, pracowaliśmy jak biuro. Ekipa podzieliła się na grupy zajmujące się kwestiami urbanistycznymi, architektonicznymi, konserwatorskimi i społecznymi, oprócz tego dwie komórki podjęły się koordynacji i przgotowania raportu. Z moim osobistym urbanistą unikaliśmy przyjęcia roli szefów – nasze zadanie to podpowiadanie, jak i gdzie szukać informacji oraz sterowanie całym procesem. Gdybyśmy mogli podejmować decyzje projektowe, praca zdecydowanie posuwałaby się do przodu szybciej, ale efekt dydaktyczny byłby znacznie mniejszy. Ta symulacja prawdziwej pracy w dużym biurze, nad zlożonym projektem, z prawdziwym klientem i z branżystami oraz zmieniającym się bezustannie harmonogramem, miała być również szansą na bezbolesne jeszcze uczenie się na własnych błędach (przynajmniej z uwagi na brak finansowej odpowiedzialności).

Znów trafiła nam się absolutnie fantastyczna grupa. Przyznam, że kiedy od starszych wykładowców słyszę, a zdarza się to stosunkowo często, że dzisiejsi studenci chcą mieć wszystko podane jak na tacy, zaczynam się zastanawiać, czy na pewno pracujemy w tym samym miejscu. Studenci, z którymi współpracujemy, nie dość, że ostro zasuwają i chcą nauczyć się czegoś nowego, to po erasmusowo-stażowych doświadczeniach pozbyli się kompleksów i śmiało konkurują z zachodnimi rówieśnikami. Jeśli zajęcia odbywają się po angielsku, a taki był opisywany kurs, ich znajomość języka okazuje się świetna. Wychodzą z inicjatywą, są bardzo elastyczni i – z małymi wyjątkami – nie upierają się przy pierwszym, pozornie genialnym pomyśle (to znane zjawisko na wydziałach architektury). Tym razem w 34-osobowej grupie pracowało także 12 studentów Erasmusa, m.in. z Hiszpanii, Albanii, Ukrainy czy Ekwadoru. Z jednej strony lokalny temat i sporo kontaktów z mieszkańcami mogły okazać się problematyczne z uwagi na język, ale dzięki ścisłej współpracy z polskimi studentami udało im się pokonać tę barierę. Jednocześnie bardzo przydała się obecność projektantów, dla których najbardziej znana przestrzeń publiczna w Gdańsku była odkrywanym dopiero miejscem.

[roto2

Punkt informacyjny

Współpraca z miastem narzuciła zakres i terminy. Równolegle prowadzone były badania społeczne – internetowy kwestionariusz, który wypełniło ponad 1700 osób – oraz dwie tury konsultacji społecznych. W pierwszych, osobno dla mieszkańców i dla interesariuszy (właścicieli lokali, zarządców nieruchomości) dyskutowano ogólnie o oczekiwaniach wobec Traktu. Podczas drugich konsultowano przygotowane przez studentów wizje przekształceń ulicy i placu. Zespół zajmujący się kwestiami społecznymi przeprowadził dodatkowo własne badania – od konsultacji z lokalnym klubem seniora, po wywiady i obserwowanie przechodniów. Powstały na tej podstawie mapy sposobów i prędkości poruszania się po Trakcie – to bezcenne informacje dla projektantów docelowej koncepcji.

IMG_4881.jpg

Przygotowania do konsultacji społecznych

IMG_4988

Pierwsza tura konsultacji

Równolegle została powołana Rada Programowa, złożona m.in. z achitektów, historyków, konserwatorów i urbanistów. Najbardziej cieszyła mnie jednak obecność Remigiusza Kitlińskiego – gdańskiego pełnomocnika ds. komunikacji rowerowej oraz Bartka Zimnego, pełniącego w Łodzi podobną funkcję, a jednocześnie zajmującego się projektami ulic. To on jest twórcą pierwszego łódzkiego woonerfu. Rada spotykała się co kilka tygodni, dyskutując o poszczególnych aspektach Traktu. Kiedy tylko była okazja, ściagaliśmy na te spotkania studentów. Równolegle na ASP studenci Jacka Dominiczaka pracowali nad własnymi koncepcjami przekształcenia tego wnętrza urbanistycznego. Wszystkie działania były na bieżąco opisywane na specjalnie stworzonej stronie internetowej. Jakby tego wszystkiego było mało, część zespołu wyjechała z doktorantem z naszego wydziału, Łukaszem Bugalskim, na warsztaty do Rotterdamu. Ich temat także wiązał się z Traktem Królewskim – dotyczyły powojennej odbudowy miast.

rada.jpg

Oficjałki, oficjałki… Rada Programowa w Dworze Artusa

W kwietniowy weekend odbyło się prototypowanie, czyli testowanie w przestrzeni Traktu kilku propozycji aranżacji Traktu . ZDiZ zapewnił kilkadziesiąt ławek, drzewka w donicach oraz barierki. Trzy różne konfiguracje – po jednej na każdy dzień – nie tylko testowały umiejscowienie mebli miejskich, ale badały, jak przemieszczają się użytkownicy Traktu, jeśli trasa zostanie częściowo zastawiona. Studenci, podzieleni na dyżury, dokonywali obserwacji, a dodatkową weryfikację ich ustaleń zapewniły nagrania z kamer ustawionych przez cały weekend w bramach na obu końcach Traktu. Jak u Williama Whyte’a!

01.jpg

Niektóre ławki – w słońcu, ze świetnym widokiem – były skazane na sukces.

proto.jpg

Przykład zgrupowanych ławek, które testowały ewentualne umieszczenie w tym miejscu innej „blokady” na Długim Targu – np. fontanny albo wystawy.

IMG_5083

Marta Myga i Maciej Kosycarz, znany fotoreporter dokumentujący historię Gdańska.

 

IMG_5127.JPG

Przechodnie mieli okazję zapisać swoje uwagi.

23 czerwca miała miejsce krótka prezentacja w Ratuszu Głównego Miasta w ramach podsumowania wszystkich dotychczasowych działań miasta, a w miniony poniedziałek – spotkanie w Instytucie Kultury Miejskiej, poświęcone wynikom semestralnej pracy. Walczymy zawsze z traktowaniem studentów jak dzieci i kolejny raz okazało się, ze mamy rację. Przez cały czas podkreślaliśmy, że studenci kursu magisterskiego posiadają już stopień inżyniera architekta i są przygotowani do zawodowej pracy pod okiem bardziej doświadczonych projektantów. Ponownie, podobnie jak rok temu w Łodzi, najbardziej zachwycił nas sposób, w jaki prezentujące wyniki pracy liderki zespołów odpowiadały na pytania od publiczności (a pojawiło się trochę złorzeczenia na temat rowerów ze strony jednej z mieszkanek). Profesjonalnie, chłodno, z pewnością siebie, tak, że nikt z publiczności nie śmiał ani przez chwilę wątpić, że autorzy opracowania znają doskonale temat i mają odpowiedź na każde pytanie.

SAM_1996.jpg

Końcowa prezentacja w IKM

My, jako prowadzący, też ogromnie dużo się nauczyliśmy. Otrzymaliśmy od studentów wiele cennych uwag, które bardzo pomogą nam w ustalaniu kolejnych kursów. Już dostajemy wstępne sygnały od zainteresowanych „dawców tematów”, że chętnie przekażą pomysły na kolejny semestr. Bardzo chętnie, ale zredukujemy poważnie zakres. Tym razem okazał się zdecydowanie zbyt duży, chociaż na początku spotkaliśmy się z wątpliwościami, czy jedna ulica, na której nie ma nawet miejsca na nowe kubatury, to wystarczająco poważny temat na magisterski kurs urbanistyki. Okazało się, że to jednak zdecydowanie zbyt duży zakres, ale studenci poradzili sobie doskonale i jesteśmy z nich ogromnie dumni. Były „krew, pot i łzy”, były momenty załamania, było wiele zarwanych nocy. Ale widać też, jak bardzo studenci dojrzeli przez ten semestr jako projektanci. Szkoda, że nie mogliśmy rozciągnąć tego tematu na cały rok. Mam nadzieję, że kiedy pachnąca świeżym drukiem książka trafi w ręce studentów, osłodzi nieco zmęczenie po tych 15 tygodniach skrajnie intensywnej pracy.

[Fot. Monika Arczyńska, Łukasz Pancewicz, Paweł Wojdylak]

Reklamy

8 thoughts on “Krótko o Długiej

  1. Fascynujaca I pelna satysfakcji praca musiala to byc dla Was wszystkich. Bravo. A ten zolty powala. PS. A jak sie przyjely te dwie lawki stojace bardzo blisko na przeciw siebie?

    • sixlettercity pisze:

      Ale ciężka – było nam naprawdę głupio wobec studentów, bo sami nie spodziewaliśmy się, jak wielki okaże się ostateczny zakres. Dlatego pomagaliśmy im, jak mogliśmy i w sumie w tym roku zarwałam kilka nocy nie nad własnymi projektami, ale właśnie nad tym:)
      PS Te akurat kiepsko, bo stały w taki sposób, że za plecami przechodzili non stop ludzie, a to bardzo niekomfortowe uczucie. Za to podobne ustawienie w bardziej kameralnym miejscu sprawdza się bardzo fajnie dla większych grup.

  2. Wspaniale, że prace będą szeroko przemyślane, i że PG współpracuje z miastem. Żałuję, że nie miałam takiego prowadzącego zajęcia jak Ty – z Twoich opisów zajęcia brzmią tak, że chętnie wróciłabym na studia 🙂 Kiedy pojechałam na Erasmusa najbardziej zdziwiło mnie właśnie to, że można pracować w grupie, i bardzo mi się to podobało, choć na początku miałam trudności z przystosowaniem się – podczas moich studiów na PG opracowań grupowych w zasadzie nie było 😦

    Ja nie przepadam niestety za ścisłym „centrum” Gdańska, jestem tam prawie tylko z turystami (bo jestem przewodnikiem po Trójmieście – kurs zrobiłam za czasów studenckich – i kilka razy w sezonie oprowadzam :)) bo jest takie „martwe” i sztuczne, tak jak to zresztą opisałaś. Uwielbiam za to centrum Gdyni – tam czuć życie miasta!

    P.S. Choć lubię grupę „Gdyby”, pomysł niestety zgapiony z Madrytu 😦 http://www.architektnaszpilkach.pl/2013/10/zdjecie-na-niedziele-wejscie-do-baru.html

  3. Do salonu pisze:

    Taki trochę Trakt Królewski 2.0 – wirtualne techniki w świecie rzeczywistym – layout, makiety high i low fidelity no i user feed w postaci tego arkusza, na którym przechodnie zapisują swoje uwagi 🙂

  4. Fajne miejsce. Chętnie kupiłabym tam jakąś starą kamienicę i zamieszkała. Ma klimat. Uwielbiam takie miejsca z charakterem.

  5. […] opowieści z podróży poprzeplatane zrzędzeniem na gentryfikację w dzielnicy* i raportami z zajęć na Politechnice i warsztatów. Chciałabym czasem wrzucić zjadliwy komentarz o bieżących wydarzeniach, […]

  6. […] czadu i zrobili świetne – i wykorzystane przez urząd miasta! – opracowanie na temat Długiej i Długiego Targu w Gdańsku. OSSA również wypadła fantastycznie. Za mną kolejne etapy współpracy z powstającym […]

  7. […] w projekcie rewitalizacji Starego Polesia w Łodzi i opracowaniu wytycznych dla modernizacji Długiej i Długiego Targu w Gdańsku. Zapraszamy dziś o 19:00 do FRAG na Ogarnej, gdzie będziemy opowiadać o tych […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: