Sarona

2016_02

To miejsce pokazała nam w ubiegłym roku Aynav, moja serdeczna przyjaciółka z Erasmusa, która na co dzień mieszka w Europie, ale akurat odwiedzała w Izraelu rodzinę. Sarona to niemiecka kolonia z XIX wieku, wówczas nowoczesna osada rolnicza, produkująca żywność na sprzedaż, a nie tylko dla zapewnienia potrzeb własnej społeczności. Kiedyś zlokalizowana była poza miastem, ale wraz z rozwojem Tel Awiwu znalazła się w atrakcyjnym miejscu w centrum miasta, niedaleko stacji kolejowej i tuż obok sporej bazy wojskowej. Już od lat 70. deweloperzy zacierali ręce na myśl o zainwestowaniu na tym terenie (kilka rozsypujących się chatek do usunięcia – co za problem!), ale ostatecznie zadecydowano o objęciu go ochroną konserwatorską. Część budynków przeniesiono, a wszystkie pieczołowicie odrestaurowano i posadzono między nimi mnóstwo zieleni, obok zachowanych drzew.

WP_20141231_13_56_57_Pro

Kompleks obejmuje kilkadziesiąt sklepów i punktów gastronomicznych wśród zieleni. To rodzaj centrum handlowego i food courtu pod gołym niebem, ale o charakterze skansenu. Miejsce jest niedostępne dla samochodów, lecz dookoła zlokalizowano kilkanaście tysięcy miejsc postojowych. Obok wyrosły kontrastujące skalą wieżowce. ‚Lifestyle centre’ jak się patrzy.

WP_20141231_14_05_19_Pro

Z reguły krytycznie patrzę na podobne komercyjne założenia, podobnie jak na wielkie centra handlowe wysysające handel z ulic. Dwa tygodnie temu siedzieliśmy tam jednak z przyjemnością, popijając z moim osobistym urbanistą kawę i jedząc lody. Do samolotu zostało nam kilka godzin, a ponieważ byliśmy już trochę zmęczeni kilkoma godzinami spacerowania w upale, postanowiliśmy poczekać tam na pociąg na lotnisko. Beztroska atmosfera Sarony kompletnie nas wtedy wciągnęła. To miejsce, w którym wszyscy czują się bezpiecznie, pełne zakochanych par, znajomych grających we frisbee i dzieci biegających po trawnikach. Rozmarzyliśmy się na myśl o sączeniu wina na balkonie w sąsiednich wieżowcach – nie dość, że mają widok na Saronę, to z wyższych pięter również na morze. To prawdziwa zielona oaza w centrum miasta, w którym przez większość roku panują upały.

2016_01

Wczoraj nazwa ‚Sarona’ mignęła mi w internecie. To nie były dobre wiadomości – miał tam miejsce atak przy użyciu broni maszynowej. Zginęły cztery osoby. Dokładnie w tym miejscu siedzieliśmy dwa tygodnie temu. Na zdjęciach, które ukradkiem robiłam parze zakochanych, widać targ, gdzie odbyła się strzelanina.

Z mapy idyllicznych, bezpiecznych miejsc w Tel Awiwie właśnie zniknęło kolejne miejsce. Nie wierzę, aby w przyszłości ktokolwiek wypuścił dzieci na trawę, nie pamiętając o tym, co stało się wczoraj. Mentalne mapy miast, na których w pamięci zaznacza się miejsca kojarzące się z bezpieczeństwem i beztroską, kurczą się po każdym takim wydarzeniu. Miasta też giną w terrorystycznych atakach, nawet, gdy ich mury pozostają nietknięte.

RIP

[Fot. Monika Arczyńska]

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: