Państwo-miasto

IMG_3912

Malta to dziwne miejsce. Trochę jak Wielka Brytania, trochę jak Włochy, trochę jak kraj arabski. Wszędzie leniwie snują się tłuste koty, a szeleszczący język, przypominający arabski, kontrastuje z wszechobecnymi oznakami katolickiej religijności mieszkańców. Na Maryjki i Jezuski można natrafić przy każdym wejściu do domu, często z wieczną lampką lub światełkami przypominającymi bożonarodzeniowe dekoracje. Warszawska Praga z kapliczkami w podwórkach wygląda przy tym bardzo skromnie.

IMG_4352IMG_4071

W sumie zawsze o takim miejscu marzyłam. Takim, w którym angielski to język urzędowy (albo jeden z nich) i gdzie dostępne są rzeczy, które lubię z Wysp (banoffi pie! 99s!). Ale jednocześnie z południową pogodą i wspaniałymi lokalnymi owocami i warzywami, bo Dublinie doprowadzała mnie do szału kenijska fasolka szparagowa i południowoafrykańskie jabłka. Tak właśnie jest na Malcie, chociaż ten mariaż północno- i południowoeuropejskich klimatów pozornie powinien zgrzytać. Jest pięknie i pysznie, chociaż nie aż tak, jak na pobliskiej Sycylii, ale przebicie Włoch w konkurencji kulinarnej to chyba zadanie niemożliwe. Ale ani to blog podróżniczy, ani kulinarny, więc odstawiam na bok temat potraw z królika oraz lokalnych win i wracam na miejskie poletko.

IMG_3931

[Przystanek transport publicznego – takie rzeczy tylko na Malcie]

Mam słabość do małych krajów, zwłaszcza wyspiarskich. Jeśli moja ukochana czteroipółmilionowa Irlandia jest małym krajem, to dziesięć razy mniejsza Malta to przy niej kraik. Właściwie państwo-miasto na wyspach, tym bardziej, że trudno tam odróżnić miejscowości od dzielnic, a wsie od przedmieść. Administracyjny podział jest bardzo umowny, przynajmniej dla turystów, a wyspę obsługuje system autobusów i promów. Kursują również dorożki, oczywiście bardziej jako atrakcja turystyczna, co nie przeszkadza im korzystać z… przystanków transportu publicznego.

IMG_4235

[Mdina – katedra św. Pawła]

IMG_4618

[Valetta – katedra św. Jana]

Wiele maltańskich kościołów z zewnątrz wygląda nieco niepozornie i posiada dość toporne detale z kamienia. Dwie katedry zaskoczyły mnie jednak bardzo swoimi wnętrzami – św. Pawła w Mdinie i św. Jana w Valetcie. Nie mam w zwyczaju leżeć plackiem w kościele, ale tam dosłownie padłam na kolana. Jakie tam są posadzki!!! Kamienne inkrustacje w identycznych, prostokątnych polach tworzą razem wielobarwny dywan. W pierwszej chwili skojarzyły mi się z dywanikami modlitewnymi w meczetach – o arabskie skojarzenia nietrudno na Malcie na każdym kroku. Walter Scott napisał podobno o katedrze w Valetcie, że to najpiękniejszy kościół, jaki kiedykolwiek widział. Dla mnie – jeden z najokropniejszych. Zaprojektował go architekt specjalizujący się w budowlach militarnych, więc trudno się spodziewać subtelności w formie. Kościół jest przysadzisty, za to udekorowany na bogato. Złoto aż kapie i założę się, że dziesięcioletnie dziewczynki pieją tam z zachwytu, ale Walter Scott chyba nigdy nie był dziesięcioletnią dziewczynką? To całe złoto oryginalnie musiało być kiepsko oświetlone – bez szczodrze dawkowanego współcześnie sztucznego światła wszystko optycznie by się „spłaszczyło”. To trochę jak ze złotymi ramami obrazów, które stanowią integralną część dzieła sztuki i sposób ich wyeksponowania w galerii – na tle podkreślającym złocenia i z odpowiednim światłem – ma ogromne znaczenie dla odbioru zawartości. Słabo wyeksponowana rama potrafi „położyć” cały obraz – to właśnie stało się w maltańskiej katedrze.

IMG_3961

[Nabrzeże Valetty]

IMG_3838

[Charakterystyczne dla Malty elementy miejskiego krajobrazu: woda, piaskowiec, kot i nowa inwestycja deweloperska]

IMG_4380

[Praktycznie wszystkie ‚waterfrontowe’ budynki w turystycznych lokalizacjach to hotele i mieszkania do wynajęcia – taki był nasz widok z okna:)]

Malta wstąpiła do Unii w tym samym roku co Polska i widać, że również bardzo skorzystała z dotacji. Co prawda infrastruktura, zwłaszcza drogowa, woła nierzadko o pomstę do nieba, ale akurat w branży turystycznej i ochronie dziedzictwa kulturowego (PKB! PKB!) wydano sporo kasy. Nie na filharmonie i muzea, jak w Polsce, ale na masowe tworzenie produktów turystycznych przy każdej, nawet najmniejszej atrakcji. Wszędzie znajdują się miejsca typu „Malta Experience” z filmem lub animacją o danym mniej lub bardziej ważnym miejscu. Trochę żałośnie wyglądają poza letnim sezonem, ze znudzoną obsługą i systemem skanowania biletów, z bamkami jak w metrze, gdzie użytkowników jest jednak tak mało, że spokojnie można by zrezygnować z tego usprawnienia. Tym bardziej, że wstępy kosztują sporo, co niektórych turystów pewnie skutecznie zniechęca przed oglądaniem kolejnych obiektów. Wierzę, że w sezonie tez nie ma dużo większego ruchu, bo latem plaże mają zwyczaj wygrywania z muzeami. Chyba, że to najlepiej klimatyzowane obiekty na Malcie:) Z rozbawieniem czytaliśmy również niektóre tabliczki informacyjne z niebieską flagą w gwiazdki. Wszystkich urzędników należałoby wysyłać na Maltę na korepetycje z pisania wniosków unijnych, bo Unia dotowała m.in. hotelowe windy albo… jacuzzi.

IMG_3980IMG_3977

IMG_4155

Przez okołosylwestrowy tydzień odpoczęłam przyjemnie od współczesnej architektury, ale to nie znaczy, że udało mi się od niej całkowicie uciec. Bo jak tu uciec na przykład od Renzo Piano? Ale to wszystko w kolejnym maltańskim odcinku.

[Fot. Monika Arczyńska]

Reklamy

3 thoughts on “Państwo-miasto

  1. Wolves On Road pisze:

    Teraz jeszcze bardziej nie mogę się doczekać tegorocznego wyjazdu na Maltę 😉

  2. tomek pisze:

    Co prawda bardziej mnie interesują mieszkania na sprzedarz we Wrocławiu ale zazdroszczę ludziom, którzy mogą mieć swoje lokum w tak urokliwym miejscu i bywać tam częściej niż raz do roku podczas urlopu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: