Mój pierwszy raz

aleja

To był mój pierwszy raz na EXPO. Nie trafiłam wcześniej do Hannoveru, chociaż to najbliższe EXPO ostatniej dekady, więc kiedy wyklarował się nagle wakacyjny kierunek, do którego nie dało się dolecieć bezpośrednio, przesiadka w Mediolanie narzuciła przystanek na wystawę. Na wystawę, której idei nie jestem w stanie zrozumieć. Dawniej – wiadomo. Kryształowe Pałace, wieże Eiffla i inne cuda przyciągały z całego świata ludzi, którzy chcieli zobaczyć je na własne oczy. Na dodatek dawne  wystawy światowe stanowiły niezły biznes (napiszę kiedyś o ekonomicznych aspektach konkursu na odpowiednik wieży Eiffla w Londynie – założenia czyta się jak współczesne wytyczne chciwego inwestora). Ale teraz, kiedy wszystko można zobaczyć w National Geographic albo na Discovery, własną wieżę Eiffla ma i Vegas, i wiele innych miejsc, a kobieta z brodą po zwycięstwie w Eurowizji robi tour po Europie, jaki jest sens EXPO? Tym bardziej, że zwiedzający robią wrażenie zmultiplikowanych inżynierów Mamoniów, którzy najbardziej lubią to, co już znają i zamiast odkrywać nowości, ciągną do pawilonów krajów, w których byli na wakacjach. Lub tych, które dobrze znają z mediów, stąd taki na przykład pawilon amerykański, bez względu na atrakcyjność wystawy czy architektury, zawsze będzie popularny. Na EXPO wszystkiego tak dużo, że chociażby się człowiek uparł i przychodził codziennie przez tydzień, nie da rady zobaczyć wszystkiego. Człowiek gapi się na zmęczone spacerowaniem po wystawie tłumy i zastanawia, po co oni tu wszyscy w ogóle przyjechali?

Tegoroczny temat – Feeding the Planet/Energy for Life -€“ aż prosił się o bardziej refleksyjne spojrzenie na kwestie zrównoważonego rozwoju, niedoborów wody czy głodu na świecie, a ostatecznie okazał się rozrywkowym festiwalem smaków z całego świata serwowanych na jednorazowych talerzykach. Brrr. Herzog & de Meuron, autorzy masterplanu, wycofali się ostatecznie z projektu, gdy okazało się, że zamiast zrewidowania koncepcji światowej wystawy organizatorzy zdecydowali jednak o stworzeniu kolejnego światowego jarmarku. Ogólne ramy masterplanu jednak pozostały, ale jak sprawdziły się w tej jarmarcznej konwencji? Główna ulica zadziałała świetnie, zadaszenia skutecznie chroniły przed słońcem, ale już proporcje działek sprawiały problemy. Pawilony były za wąskie, aby umożliwić wejście i wyjście w tym samym punkcie, więc albo trzeba było kierować zwiedzających przez cały obiekt, co niekoniecznie współgrało z sąsiednimi pawilonami, albo wprowadzać na piętro. A ile razy można pokonywać schody podczas jednego dnia i to jeszcze w upał? Za to na końcu wielkiej alei stanął skromny pawilon Slow Food według projektu Herzoga&deMeurona, z sympatycznym ogrodem warzywnym (i z kapitalnym aperitivo). Idealne wyciszenie na zakończenie zwiedzania.

hdm

hdm02

Oczywiście sporo uwagi poświęciłam polskiemu pawilonowi. Brałam wraz z Menthol Architects udział w konkursie i… dobrze, że nie wygraliśmy. Bo po pierwsze za bardzo staraliśmy się spełnić wymagania konkursu (o tym jeszcze napiszę), po drugie pawilon Argentyny był zorganizowany identycznie jak nasz projekt, a po trzecie nie powinniśmy w ogóle zabierać się za ten konkurs, nie będąc wcześniej na żadnym innym EXPO.  Dlatego biegając od pawilonu do pawilonu cały czas oceniałam je pod kątem sprawdzenia się na tego typu wystawie i weryfikowałam, które z naszych założeń okazały się słuszne, a w których aspektach koncepcji trafiliśmy kulą w płot.

Ponieważ relacji z EXPO było już mnóstwo i  w prasie, i na blogach (obszerny materiał przedstawiła m.in. Pani Dyrektor), swoją przedstawię jako dwa poradniki. Jeden dla osób, które dopiero się wybierają (wystawa trwa do końca października, ale przecież będą kolejne edycje), a drugi dla tych, którzy będą chcieli wziąć udział w kolejnym konkursie na polski pawilon, czyli przegląd projektów, które się sprawdziły i tych, które większość odwiedzających wystawę omijała szerokim łukiem. Jak pokazują przykłady WWAA i 2pm, zwycięstwo to niezła przepustka do kariery dla młodych pracowni. Sama chciałabym dostać taki poradnik rok temu:)

Dziś więc o tym, jak się przygotować do zwiedzania i na co zwracać uwagę.

  • Zadecydujcie wcześniej, jak dokładnie chcecie zwiedzać wystawę. Jeden dzień wystarczy na bardzo pobieżne zobaczenie pawilonów z zewnątrz €- tyle czasu spędziłam odpuszczając sobie wchodzenie do środka. Wyjątek zrobiłam tylko dla kilku, ale czas oczekiwania na wejście był jednym z warunków. Czas oczekiwania trudno ocenić po długości kolejki (każda przesuwa się w innym tempie), a  aktualizowane na bieżąco tabliczki z informacją o czasie oczekiwania zauważyłam tylko€“ przed pawilonami Niemiec i Japonii. Cóż za cudowne potwierdzenie stereotypu o perfekcyjnej organizacji pracy w tych krajach!
  • Wygodne buty to podstawa! Szpilki tym razem najlepiej zostawić w domu.
  • Poczytajcie wcześniej o pawilonach, żeby ustalić, które trzeba zobaczyć obowiązkowo, a które można pominąć. Część decyzji i tak zweryfikujecie na miejscu. Na mojej obowiązkowej liście był m.in. pawilon Brazylii, ale siatkę do chodzenia obejrzałam już tylko od spdu, bo szkoda mi było czasu na czekanie.

Brazylia

  • Podobno (nie testowaliśmy) warto wybrać się na teren EXPO zaraz po otwarciu i od razu zająć miejsce w kolejce do najpopularniejszych miejsc.

Japan

[Kolejka do japońskiego pawilonu – jak po chińskie ręczniki za czasów PRL]

japan02

[Za to w części ogólnodostępnej można było trafić na takie atrakcje]

  • Warto zostać do późna, gdy włączana jest iluminacja pawilonów.

night

  • Jeśli nie chcecie zbankrutować na miejscu, a nie planujecie smakowania specjałów z całego świata, warto zaopatrzyć się w kanapkę. Albo śledzić, w których pawilonach są happy hours (mam wrażenie, że Słowacja przyciągała głównie piwem za 2 euro:)
  • Warto wyspać się porządnie dzień wcześniej. Nie polecam wycieczki naszym sposobem, czyli po locie o szóstej rano i trzech godzinach snu. EXPO to wyjątkowo męczące miejsce i nawet espresso co godzinę nie pomaga. Za to pawilon kawy to jedno z najprzyjemniejszych miejsc na EXPO – działających na wszystkie zmysły, zwłaszcza smaku i węchu.

kawa 02

kawa 01

[W pawilonie kawy]

[fot. Monika Arczyńska/Łukasz Pancewicz]

Reklamy

3 thoughts on “Mój pierwszy raz

  1. styly pisze:

    Ciekawy poradnik, ja póki co na żadnym EXPO nie byłam, ale kto wie, może kiedyś się wybiorę. Zawsze mnie fascynowały relacje z tych wydarzeń i byłam ciekawa, jak to naprawdę wygląda. Choć znając życie, gdybym się pojawiła, to pewnie tylko chodziłabym za jedzeniem z różnych zakątków świata.

  2. […] zakończone, pora więc zabrać się za podsumowania. Wspominałam, że spróbuję stworzyć subiektywny poradnik projektowania ‚pawilonu idealnego’ na podstawie […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: