Szanowna Cricoteko

Crico_014

Szanowna Cricoteko,

mam z Tobą poważny problem. Tyle obejrzałam Twoich zdjęć, rysunków, nawet wycinankę z Architektury-Murator złożyłam. Zachwyceni znajomi pokazywali zdjęcia detali, Twoim autorom wręczano kolejne nagrody, a ja wciąż nie docierałam do Krakowa, żeby móc Cię w końcu zobaczyć na żywo. Aż stało się, wpadłam nareszcie (pendolino przy dźwiękach Chopina). I co? No i mam z Tobą problem. A właściwie kilka problemów.

Po pierwsze jest w Tobie coś zbyt doskonałego. Za doskonałego dla Kantora. Tego Kantora, którego spektakle bywały wystawiane w bardzo siermiężnych lokalizacjach, a w scenografii nierzadko pojawiały się przedmioty ze śmietnika. Ale to by znaczyło, że prace Leonarda można by wieszać tylko we włoskim palazzo, a Nikifora w wiejskiej chacie. I mam problem, bo nie umiem zdecydować, czy podoba mi sie takie wsadzenie Kantora w eleganckie cortenowe pudełko, czy też nie.

Stoisz sobie, szanowna Cricoteko, nad Wisłą, absurdalnie nowoczesna przy tym całym historycznym otoczeniu, ale wyglądasz, jakbyś tam stała od zawsze. W środku jest jeszcze bardziej perfekcyjnie. Ta żelbetowa kratownica nie powinna wyjść aż tak doskonale. Detale schodów, gdzie wszystko się idealnie liniuje i licuje, powinny mieć jakąś widoczną fuszerkę. I te pochowane zawiasiki, dzięki którym można otworzyć cortenowe panele – kto to widział, w głowach się poprzewracało! No dobrze, lustrzany sufit trochę za bardzo faluje, lecz to chyba jedyna niedoskonałość, jaką udało mi się wypatrzyć.

Crico_016

Ale największy problem jest inny. Zdemaskowałaś mnie. Zawsze byłam taka z siebie dumna, że potrafię z dystansem patrzeć na architekturę. Że lata pracy w międzynarodowym biurze, projektowania muzeów za grube miliony i oglądania budynków na całym świecie dały mi umiejętność chłodnej oceny dzieła architektonicznego. Gdybym zobaczyła Cię gdzieś za granicą, pomyślałabym, że pieniądze z podatków zostały doskonale wydane na stworzenie solidnego dzieła, gdzie w każdym detalu widać pieszczotliwą i doświadczoną rękę architekta. Nagle okazuje się, że po trzech latach w Polsce zaczynam myśleć po „tutejszemu”. Nie bierz tego za bardzo do siebie, ale kiedy spacerowałam po Twoich wnętrzach, po głowie chodziła mi jedna myśl: jesteś tylko salą wystawową nasadzoną na klatkę schodową. Tak, wiem, w budynkach zaadaptowanej elektrowni, nad którą tak spektakularnie się nadwieszasz, są pomieszczenia o innym przeznaczeniu. Twoją najważniejszą funkcją jest jednak dodawanie prestiżu i piękna miejscu, w którym jak grzyby po deszczu wyrastają nowe apartamentowce. Na Twoim tarasie będą przesiadywali krakowscy hipsterzy – jak miło z Twojej strony, że zapewniasz im kolejne miejsce do skolonizowania. Być może zaraz zaczniesz świecić pustkami, bo chociaż wystawy mają się zmieniać, twórczość Kantora to atrakcja dla nisz.

A ja wstydzę się, bo zaczynam przeliczać, co można by zbudować lub kupić za budżet Twojej realizacji – 50 milionów. Jak można by doposażyć biblioteki, zbudować kilka przedszkoli albo ze 2-3 baseny. Przedłużyć linię tramwajową albo posadzić tysiące nowych drzew. Nie umiem patrzeć na Ciebie z radością, bo nie obraź się, ale wydajesz mi się tylko niepotrzebnie drogą gablotką. Wstydzę się tego, bo chciałabym umieć docenić jakość Twojej architektury, tak jak doceniłabym ją w innym miejscu.

Godzę się z Twoją przesadzoną doskonałością. Ale tej demaskacji nie potrafię Ci wybaczyć.

Crico_015

[fot. Monika Arczyńska]

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: