Zbyt ambitnie?

IMG_9380

Coś mi w tym roku nie zagrało na Gdynia Design Days. Chyba nie rozumiem do końca koncepcji tej imprezy. Przede wszystkim wydaje mi się zbyt długa – obejmowała dwa weekendy – i przeładowana. Zaproszono mnóstwo interesujących gości, ale wydarzenia okazały  tak rozrzucone czasowo, że trudno było ustawić sensowny program. Większość wystaw i warsztatów miała miejsce w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym (PPNT), ale część odbywała się w śródmieściu. W dodatku zakres tematyczny okazał się przeogromny. Brakowało mocnego motywu przewodniego, który posklejałby w całość ten koktajl wykładów, wystaw i warsztatów. Niby było hasło i to rybacko-nadmorskie („Sieci”), ale zostały w nie złapane i krzesła, i przestrzeń publiczna, i młodzi projektanci, i jakość zamieszkania, i dyplomy z gdańskiej ASP…

Dla porównania: na łódzki festiwal designu, który również trwa nieco ponad tydzień, zjeżdża się cała Polska. To wydarzenie, na którym po prostu trzeba być, chociaż nie da się ukryć, że z większości polskich miast łatwiej tam dojechać niż do Gdyni. Co chwilę trafia się na znajomych, co chwilę idzie z kimś na kawę albo drinka. Towarzysko-networkingowy (oho, ale poleciałam korponowomową:) aspekt festiwalu jest równie ważny, jak same jego wydarzenia. A w Gdyni, jak to latem w mieście nadmorskim, konkurencyjnych atrakcji  jest aż nadto. Jeśli przygrzeje słońce, plaża wygrywa z wystawami. Jeśli trwa Open’er, jak w pierwszy weekend Design Days, trudno po całonocnych szaleństwach wytrzymać na wykładach. Na dodatek pierwszy weekend okazał się zbyt upalny, drugi zbyt pochmurny. I jak tu się poświęcić designowi w takich okolicznościach przyrody?

A może nagle po prostu zrobiło się zbyt ambitnie? Gdzieś zniknęła świeżość dawnych Dni. Pierwotna formuła, znacznie mniej rozbudowanego festiwalu z wystawą w kontenerach i kontenerowym barem przy Teatrze Muzycznym, bliżej plaży i śródmieścia, pozwalała na bardziej spontaniczne uczestniczenie w imprezie.  Może po prostu wakacyjny festiwal w nadmorskim mieście powinien przyjąć lżejszą formułę? Najdłuższa sofa świata (na zdjęciu powyżej) w słoneczny weekend była obsadzona zwiedzającymi. Przez „Terminal Designu” na Placu Kaszubskim w centrum miasta, gdzie jak rok temu zaaranżowano warsztaty, ksiegarnię i bar, przewijało się mnóstwo osób. Przypuszczam, że hitem były warsztaty dla dzieci – może to najmłodsi mogliby stać się główną grupą docelową Design Days?

Póki co odliczam czas do października – spotykamy się w Łodzi!

01

[Jedna z ciekawszych wystaw w PPNT – „Dom. Osiedle. Mieszkanie – przestrzeń życia Polaków na osiedlach mieszkaniowych”]

03

[Część wystawy głównej „Sieci”, chociaż może tytuł powinien brzmieć „Pustki”]

06

[Jeden z nasympatyczniejszych obiektów na wystawie „Sieci”, czyli system wymiany sąsiedzkiej. Jak się okazało po bliższym przestudiowaniu opisu, to projekt Mikołaja Smoleńskiego, autora Polegiwacza]

13

[Gdynia Design Days to także konferencje i wykłady. Na zdjęciu Ela Petruk z Bęc Zmiany i Joanna Piaścik, autorka ‚Reflexu’, zwycięskiego projektu ubiegłorocznego konkursu BMW Urban Transforms]

09

[Przedstawiciele PoCoTo, czyli trójmiejskiego Dream Teamu projektowego. Wcześniej działalność kieleckiego Instytutu Designu prezentowali  Dominika Janicka i Michał Gdak, z którym poznaliśmy się kiedyś na wspomnianym festiwalu w Łodzi. Świat jest mały, a branżowy półświatek jeszcze mniejszy]

11

12

[Wystawa projektów studia Rygalik w Muzeum Miasta Gdyni – tu zdecydowanie warto wpaść, a ja już się nie mogę doczekać Rygalikowej imprezy na festiwalu designu w… Łodzi]

[fot. Monika Arczyńska]

Reklamy

5 thoughts on “Zbyt ambitnie?

  1. eV pisze:

    Ja miałam okazję być na dwóch warsztatach – dwudniowych i trzydniowych. Były naprawdę świetne i cieszę się, że dzięki GDD mogłam w nich uczestniczyć. Gdybym chciała pójść na podobne z własnej inicjatywy, to latach oszczędzania nie byłoby mnie na nie stać. W sumie do Gdyni przyjechałam 6 razy (raz jeszcze na wykłady i pooglądać wystawy) i cieszę się, że impreza była tak mocno rozłożona w czasie, bo inaczej musiałabym z czegoś zrezygnować.
    Co do spontaniczności uczestnictwa – tutaj przeszkadzały bardzo te zapisy przez internet. Gdy nie było biletów, to większość osób rezygnowała z uczestnictwa, podczas gdy z zapisanych osób przychodziła na ogół nawet nie połowa, więc spokojnie można było zająć jedno z pustych miejsc.
    Nie byłam na wcześniejszych edycjach GDD, ale ta teraz była dla mnie idealna.

    • sixlettercity pisze:

      Bardzo się cieszę! Przez tę różnorodność z jednej strony faktycznie każdy mógł znaleźć coś dla siebie, z drugiej – trudno określić profil tego festiwalu. Może to właśnie warsztaty mogłyby być więc głównym wydarzeniem GDD?

      • eV pisze:

        Mi taka forma absolutnie odpowiada. Wystawy to coś, co można obejrzeć w dłuższych przerwach, nawet bez pośpiechu ;).

  2. Mam bardzo podobne odczucia, a nawet gorsze :-(. Nie oceniam wykładów, bo w nich nie uczestniczyłam, ale miałam wrażenie, że wystawy zostały wybrane przypadkowo, bez składu i znaczenia. Nie chcę już więcej ogladać krzeseł!!!!! 🙂 A na poważnie, jakieś to wszystko było smutne i biedne. Żałuję, że osoby, które stały za organizacją festiwalu nie zainspirowaly się wizytą na Dutch Design Days w Eindhoven (choć widziałam tam całą delegację z Gdyni), a może nie ma się co porównywać i oczekiwać, że będzie ciekawie, nie wiem, A co do dzieci, to niestety moim zdaniem dla dzieci nie było wystarczająco atrakcji i tak myślę, że szkoda bo to bardzo dobra grupa docelowa :-). Pozdrawiam, Kasia Gal

    • sixlettercity pisze:

      Uff, już się przestraszyłam, że okażę się jedyną nieusatysfakcjonowaną osobą:) Mam nadzieję, że organizatorzy potraktują tę edycję jako rodzaj testu i wskazówki na przyszłość: zaproponowano tak zróżnicowany program, że pewnie na podstawie opinii i frekwencji będzie można dość precyzyjnie określić, które punkty zostały przyjęte najlepiej. Każdy festiwal – z muzycznymi czy filmowymi włącznie – rządzi się podobnymi prawami. Musi być kilka hitów, kilka gwiazd, kilka nowości, a do tego wypełniacze, W przypadku GDD nie byłam pewna, co jest tym wypełniaczem, a co gwoździem programu:) Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: