Stało się coś niebywałego

zajecia_03

„Stało się coś niebywałego” – taki komentarz wywołało piątkowe wydarzenie w łódzkim Prexerze. Studenci zaprezentowali wyniki projektu rewitalizacji Starego Polesia, który prowadziliśmy z Łukaszem Pancewiczem w ramach kursu projektowania urbanistycznego dla pierwszego roku studiów magisterskich na Politechnice Gdańskiej. Zajęcia były prowadzone po angielsku i brali w nich również udział studenci z wymiany Erasmus z Niemiec i Francji.

Zamiast podzielić studentów na grupy, z których każda pracowałaby nad własną koncepcją, postanowiliśmy przeprowadzić pewien eksperyment i pracować ze wszystkimi jako jednym zespołem. Nasze obserwacje i doświadczenia zawsze potwierdzały, że chociaż studenci i absolwenci polskich uczelni nie odstają merytorycznie od  tych z zachodnich wydziałów, umiejętność organizacji pracy, a przede wszystkim współpracy z branżystami i zespołem, to prawdziwa pięta Achillesowa. O tym między innymi rozmawialiśmy kilka tygodni temu podczas debaty z Blok Blogiem o kształceniu architektonicznym w Polsce. Rozwinięcie umiejętności pracy w grupie stanowiło więc absolutny priorytet. Wprawką był wałbrzyski Architektour, który pokazał, że taki eksperyment może udać się na małą skalę, ale czym innym jest kilkudniowa intensywna praca w dwa razy mniejszej grupie, a czym innym semestralny projekt. Sami nie wiedzieliśmy, jak się wszystko potoczy, ale okazało się, że zdecydowanie było warto spróbować. Przez piętnaście tygodni sala 415 zamieniała się co piątek w sporą, bo ponadtrzydziestosobową, pracownię. Tematem zajęć była rewitalizacja Starego Polesia w Łodzi – fantastycznie zlokalizowanej i zdecydowanie klimatycznej, ale bardzo zdegradowanej dzielnicy o złej sławie. Założeniem było stworzenie wielowątkowej koncepcji poprawy jakości życia w dzielnicy, ale w oparciu o istniejącą infrastrukturę, bez nierealistycznych (zwłaszcza finansowo) założeń, do przeprowadzenia przy dużym udziale mieszkańców. Kilka pomysłów, takich jak przekształcenia podwórek, zostało zaprezentowanych w dwóch wersjach – tymczasowej, niskobudżetowej i trwalszej, wymagającej większych nakładów finansowych.

Łukasz był odpowiedzialny głównie za sprawy merytoryczne i kontakty z Łodzią, ja za organizację pracy. Ale to, co się wydarzyło później nie jest naszą zasługą, tylko niesamowitej ekipy studentów. Ekipy, która zaskakiwała nas od samego początku. Ani nie narzekała, że z zaledwie tygodniowym wyprzedzeniem zarządziliśmy wyjazd do Łodzi, ani już na miejscu, kiedy podczas biegania od spotkania do spotkania nie było nawet czasu na zjedzenie kanapki. Ba, zamiast spędzić całą noc na imprezowaniu w łódzkich knajpach, część osób wstała o siódmej rano, żeby jeszcze raz zobaczyć teren. Nie było nawet sugestii rezygnacji z angielskiego podczas zajęć, chociaż nie we wszystkich grupach pracowali studenci z wymiany, a końcowy raport napisany był po polsku, żeby wszyscy zainteresowani łodzianie mogli z niego skorzystać. Dopiero w Łodzi po raz pierwszy usłyszeliśmy studentów prezentujących projekt po polsku. Kontakt z urzędnikami i lokalnymi aktywistami nie skończył się na tym pierwszym spotkaniu, ale trwał przez cały semestr. Studenci zdążyli zorganizować dofinansowanie do projektu, pojechać ponownie do Łodzi, żeby przeprowadzić wywiady z mieszkańcami i uzupełnić dokumentację fotograficzną oraz… złożyć wniosek grantowy na przekształcenie podwórek na Starym Polesiu.

Złożony temat wymagał precyzyjnego podziału obowiązków. Na podstawie wstępnych analiz i dyskusji zostało wyodrębnionych pięć zespołów: projektowe, zajmujące się przestrzeniami publicznymi i ulicami, grupa koncentrująca się na działaniach społecznych, odpowiedzialna za marketing oraz tzw. glue team, czyli zespół „sklejający” poszczególne działania. Każda grupa miała lidera koordynującego prace zespołu. Studenci sami wybierali, w której grupie chcą pracować i czy chcieliby przyjąć obowiązki koordynatora. Warunkiem udanego, spójnego rezultatu była bliska współpraca poszczególnych zespołów, dlatego przy omawianiu każdego tematu działań od razu ustalalano, które grupy powinny wspólnie się nim zająć. Takich konfiguracji było sporo, a ponieważ nie udałoby się koordynować i sprawdzać na bieżąco pracy ponad trzydziestu osób, co tydzień rozmawialiśmy z liderami, a co kilka zajęć z całą grupą, kiedy demokratycznie były podejmowane najważniejsze decyzje projektowe. Wsparciem były także konsultacje projektowe zaproszonych ekspertów zewnętrznych.

zajecia_01

Nie zawsze było łatwo. Grupy toczyły prawdziwe boje, zwłaszcza, gdy trzeba było podjąć kluczowe decyzje w kwestiach transportu. Kiedy jednak rozmawialiśmy już po łódzkiej prezentacji, okazało się, że wszyscy są doskonale świadomi, czego nauczyli sie przez ten semestr, zarówno w kwestiach merytorycznych, jak i organizacyjnych, związanych z zarządzaniem procesem projektowym. Problemy były identyczne z tymi „korporacyjnymi” – trudność w wypośrodkowaniu między nadmierną autorytarnością a wycofaniem, utrzymywanie stałego poziomu motywowania zespołu, precyzja w definiowaniu zadań oraz praca według weryfikowanego na bieżąco harmonogramu i pod ogromną presją czasu.

„Docieranie się” zespołu następowało tak błyskawicznie. To dojrzała grupa, która potrafiła słuchać i nie upierała się przy pierwszych pomysłach (to największa zmora we współpracy ze studentami). Koncepcji było tyle, że najważniejsze okazało się ustalenie ich optymalnej liczby i decyzja, które działania są priorytetowe. W wielu momentach wycofywaliśmy się jako prowadzący, bo cały proces organizacji pracy i podejmowania decyzji był doskonale ustalony przez studentów. Wtrącaliśmy się głównie wtedy, kiedy zespół komunikował taka potrzebę (głównie w kwestiach merytorycznych) lub gdy widzieliśmy, że potrzebne jest lekkie sterowanie z góry. Tydzień przed zakończeniem projektu spotkaliśmy się, żeby złożyć raport podsumowujący prace. Chociaż na początku przewidywaliśmy, że skończy się na niewielkiej broszurze, zakres rósł i rósł, aż skończyło się na… ponad dwustu stronach.

zajecia_02

[Składanie raportu]

prezentacja_02

[Plansze i materiały reklamowe]

prezentacja_07

[Raport i materiały reklamowe – koszulki, piny, torby, pocztówki, stempel, wlepki – z motywami graficznymi ze Starego Polesia]

prezentacja_06

[Na pierwszym osoby, które bardzo pomagały w projekcie: planie Bartek Zimny – twórca łódzkiego woonerfu i oficer rowerowy, tyłem Agnieszka Reiske ze stowarzyszenia Współ-dzielnia ze Starego Polesia]

prezentacja_05

[Publiczność podczas prezentacji; na oknach plakaty reklamujące dzielnicę i planowane w niej wydarzenia]

prezentacja_04

[Ania Sokołowska z Miejskiej Pracowni Urbanistycznej z raportem]

prezentacja_03

[Kinga Rzeplińska, odpowiedzialna za grafikę i Zofia Ulman, autorka strony internetowej]

Na prezentację w ubiegły piątek do Łodzi przyjechali liderzy oraz część zespołu marketingowego. Nie było już czasu ani na porządne wsparcie w ustaleniu ostatecznej prezentacji, ani na próbę generalną. Obawialiśmy się trochę, czy ponadgodzinny wykład o tak wielowątkowym projekcie okaże się wystaczająco czytelny i wciągający dla publiczności, ale skończyło się kolejnym pozytywnym zaskoczeniem! Podczas dyskusji po prezentacji liderzy odpowiadali na pytania (przede wszystkim te najtrudniejsze – dotyczące kwestii transportowych i finansowania przekształceń) z takim profesjonalizmem, jakby od lat byli zaangażowani w programy rewitalizacji.

Wszystkie materiały zostały przekazane miastu – urzędnikom, społecznikom i radnym. Na pewno zostanie wzdrożona strategia marketingowa – to element koncepcji, który nie wymaga oddolnego zaangażowania ani wielkich nakładów finansowych, bo materiały (identyfikacja wizualna, strona internetowa czy plakaty) są już gotowe. Wiele działań można zrealizować przy minimalnym dofinansowaniu, jak grant, o który studenci starali się w trakcie semestru. Podczas prezentacji padały konkretne kwoty, określone w oparciu o analogiczne działania przeprowadzone wcześniej w innych polskich ośrodkach. Wyniki pracy można zobaczyć na stronie www.starepolesie.com, raport także tu.

prezentacja_01

[Prezentacja części marketingowej prowadzonej pod kierownictwem Karoliny Zarychty, na fotelach od lewej Natalia Podejko, liderka grupy koordynacyjnej, Agnieszka Stobierska, szefowa działań społecznych, Justyna Król – liderka grupy projektującej ulice i Michał Bainka – przestrzenie publiczne oraz Zofia Ulman]

Po takim semestrze potwierdza się, jak ważne jest wzajemne zaufanie w zespole. Okazało się, że warto rzucić studentów na głęboką wodę i pozwolić im współtworzyć cały proces organizacji zajęć – efekty tego eksperymentu przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Momentami czułam się jak podczas pracy w biurze, gdzie również mamy idealnie zgrany zespół – zresztą metody organizacji pracy właśnie stamtąd zostały zaczerpnięte. Szkoda, że nie szukam właśnie pracowników do gdańskiego oddziału, ale i tak prawie wszyscy studenci zaraz wyjeżdżają na Erasmusa:)  Cały czas nie mogę uwierzyć, że wszystko się udało i że w zaledwie cztery miesiące udało się uzyskać takie rezultaty.

Dziękuję, współpraca z Wami była ogromną przyjemnością!

Autorzy

[fot. Monika Arczyńska, Łukasz Pancewicz, Agnieszka Chromiec – portrety]

Reklamy

12 thoughts on “Stało się coś niebywałego

  1. archifunblog pisze:

    Ale zazdroszczę. 🙂
    Razem z R.B. dawno temu uczestniczyliśmy w warsztatach, jak tylko było to możliwe. Dlatego zazdroszczę tej twórczej atmosfery, która daje strasznie pozytywnego kopa, który nakręca do pracy. W takich chwilach chciałbym być studenciakiem jeszcze raz.
    Super, że kładziono nacisk na realizm finansów, ponieważ rzadko się zdarza, żeby architekt miał świadomość, że każdy opis jego autorstwa i każda kreska na rysunku rodzi koszty. Mniejsze bądź większe, ale te koszty zawsze gdzieś są.
    Świetnie, że udało się osiągnąć takie efekty jak opisano. Gratki.

  2. sixlettercity pisze:

    Dzięki! Kopa dostalismy ogromnie pozytywnego, bo z tak ostro zasuwającą i podekscytowaną projektem ekipą jeszcze nie mieliśmy do czynienia. To było jak piętnastotygodniowe warsztaty:) Trafili nam się naprawdę niesamowici ludzie, którzy czują, że robią coś ważnego i wyjątkowego. Zastanawiamy się, czy coś takiego uda się w ogóle jeszcze kiedyś powtórzyć:)

  3. xvmichal pisze:

    Jestem pod ogromnym wrażeniem.

    Projekt wygląda na bardzo profesjonalny. Gratuluję.

  4. Bardzo, bardzo żałuję, że nie mogłam być w Łodzi w czasie waszej prezentacji. Ale jestem też zaszczycona, że mogłam przez chwilę być z Wami podczas zajęć na Politechnice Gdańskiej i wtrącić swoje „trzy grosze” 😉
    Czy raport i tę ogromną pracę można będzie zobaczyć jeszcze?

  5. Świetny, świetny pomysł!!! Gratulacje dla Ciebie i grupy, to wspaniałe, że wreszcie studenci zrobili coś, co zostanie wykorzystane. Napisałam o Waszym projekcie w nowych Szpilkach Miesiąca 🙂

  6. […] się fakapami!) mamy na Politechnice. Po kapitalnych doświadczeniach z ubiegłego roku i projektem dla Starego Polesia w Łodzi pracujemy ze studentami nad założeniami dla przebudowy ulicy Długiej i Długiego Targu […]

  7. […] z pytaniem, czy nie wzięlibyśmy tego tematu na warsztat ze studentami. To efekt ubiegłorocznego projektu rewitalizacji Starego Polesia w Łodzi, który zamiast trafić do szuflady, w dalszym ciągu jest wykorzystywany. Oprócz […]

  8. […] na Traugutta gotowy, stacje roweru miejskiego są usytuowane tak gęsto, że aż miło, a na Starym Polesiu pojawiła się zieleń. Dzięki likwidacji przejścia podziemnego pod Piłsudskiego nareszcie […]

  9. […] w biurze, z zewnętrznymi konsultantami. Stosowaliśmy ją wcześniej w projekcie rewitalizacji Starego Polesia w Łodzi i opracowaniu wytycznych dla modernizacji Długiej i Długiego Targu w Gdańsku. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: