Turystyka bjarkeingelsowa

VM_01

Od wyjazdu minął już ponad miesiąc, a ja wciąż wracam myślami do Kopenhagi. Wracam na tyle intensywnie, że na zajęciach ze studentami automatycznie przychodzą mi do głowy duńskie projekty. Kiedy podczas wykładu o narzędziach opisywania i interpretowania architektury miałam wybrać przykład diagramu wyjaśniającego, skąd wzięła się koncepcja, nie trafiło ani na Roberta Koniecznego, ani nawet na MVRDV, ale na BIG i VM Houses. Ten schemat nie mógłby być banalniejszy, ale jego siła leży w prostocie pokazania, jak kilka modyfikacji standardowego układu potrafi przełożyć się na  bogate połączenia widokowe i formę. Ale te budynki mają coś jeszcze: szalone balkony, na tle których oczywiście musiałam sobie zrobić obowiązkowe selfie. Na zdjęciach wyglądają na jakiś wyrafinowany element architektoniczny, a w rzeczywistości są bardzo racjonalnie zaprojektowane.Naliczyłam zaledwie trzy typy trójkątnych, stalowych, podwieszonych balkonów – symetryczne oraz przekrzywione na lewo i na prawo. Sprawiają wrażenie nieregularnie wystających z elewacji kolców, a wszystko dzięki temu, że ustawiono je według zasady „kontrolowanego chaosu” – nigdy nie liniują się więcej niż dwa z nich. A może liniują, tylko od patrzenia zaczęło mi się kręcić w głowie:) VM_02

[Szalone balkony]

VM_03

[Tak wygląda spokojniejsza strona] VM_04

[Lepiej niż w Jednostce Marsylskiej! Podniesienie budynku o jedną kondygację umożliwiło zorganizowanie na poziomie zero parkingu rowerowego chroniącego jednoślady przed deszczem, ścianki wspinaczkowej oraz wydzielenie świetlicy dla mieszkańców]

VM_05

[Gdzieniegdzie coś się sypie lub odpada, ale to nie jest architektura, która ma przetrwać stulecia]

Obok VM Housing (czyli w nowej dzielnicy Ørestad, dziesięć minut koeljką do centrum), stoi równie znana mieszkaniowa realizacja BIG (z JDS): Bjerget czyli Mountain Dwellings. Tarasowo schodzące mieszkania przykrywają parking. Na parking można wejść (mogą z niego korzystać nie tylko mieszkańcy budynku), więc oczywiście zaczęliśmy biegać po poszczególnych kondygnacjach, próbując zrozumieć, jak ten budynek jest w ogóle zorganizowany. Zobaczyła nas pewna wjeżdżająca właśnie samochodem pani i widząc nasze zainteresowanie oraz pewnie przyzwyczajona do przewalających się tabunów architektów, zapytała, czy studiujemy architekturę. Jak się nagle poczułam młodo:) Co odpowiedzieliśmy? „My już nie, ale nasi studenci tak”. Chyba ją to przekonało, że może warto nam pokazać więcej, a może uznała, że przydałaby się jej pomóc z wniesieniem zakupów, bo zaprosiła nas do siebie. Dopiero w jej mieszkaniu dotarło do nas, jak wyjątkowy jest ten budynek. Można się tam naprawdę poczuć jak we własnym domu ze słonecznym ogrodem, z pięknym widokiem na kanał, zieleń i domy. Właścicielka mieszkania, które oglądaliśmy, przeniosła się tam po śmierci męża z domu jednorodzinnego i stwierdziła, że w Bjerget ma wszystko to, co wcześniej w domu. Prywatność  jest zapewniona dzięki skrzyniom na rośliny (z systemem irygacji podłączonym do zbierania deszczówki – nadwyżkami są spłukiwane toalety). Są na tyle szerokie, że nie można się przez nie wychylić, żeby zobaczyć, co robią sąsiedzi piętro niżej. Aby zachować spójny wygląd budynku, zostały ustalone pewne zasady, których muszą przestrzegać wszyscy mieszkańcy. Drewna na tarasach nie wolno pomalować ani polakierować, nie można też ingerować we wspomniane skrzynie, gdzie posadzono pnącza. Opiekuje się nimi ogrodnik, który na tarasy wchodzi systemem furtek – podobno nie puka, a wcześniej nie ma ostrzeżeń, kiedy będą przycinane rośliny, więc z tą prywatnością różnie bywa:) Mieszkania w Bjerget okazały się nadzwyczaj popularne i podobno na liście oczekujących na mieszkania (z drugiej ręki) jest około stu osób. Nie tylko dlatego, że mieszka się tam świetnie, ale również z uwagi na projektanta. Okazuje się, że Duńczycy znają swoich starchitektów i mieszkanie w budynku zaprojektowanym przez Bjarke Ingelsa to niezły prestiż.

Mountain_06

[U gory schodzące tarasowo mieszkania, na dole parking] Mountain_07

[A tak ten tarasowy krajobraz wygląda od strony kanału. Nie dość, że tarasy są świetnie nasłonecznione, to jeszcze rozpościera się z nich kapitalny widok] Mountain_08

[Odjechany parking pod tarasową płytą mieszkań i winda, która z uwagi na nachylenie bardziej przypomina kolejkę górską]

Mountain_02

[Przy wejściach widać troskę o szczegóły: identyfikację wizualną i małe wycofanie, dzięki czemu na korytarzach nie walają się buty ani wycieraczki. Każde piętro ma okładziny w innym kolorze. To niby ograny motyw, ale w tym przypadku jest nawiązaniem do kolorów używanych przez Vernera Pantona – ależ ci Duńczycy mieli szczęście do świetnych designerów.]

Ale już 8 Tallet – dom-ósemka, nieco mnie przeraził swoją skalą. Obejmuje różne typy mieszkań, w tym ustawione wzdłuż krawędzi „domki jednorodzinne”, ale w najwyższych częściach sprawia wrażenie zwykłego, obłożonego aluminiowymi płytami bloku. Nietypowego co prawda, bo z zielonymi, ostro schodzącymi dachami i dynamiczną formą, również dziedzińców. Stamtąd zdjęć nie będzie, bo chociaż dziedzińce  są otwarte i każdy może zrobić sobie przez nie skrót, co przy budynku tej wielkości zdecydowanie ma dużo sensu, przy każdym wejściu znajdują się napisy po duńsku i angielsku z prośbą o uszanowanie prywatności mieszkańców, a przede wszystkim o powstrzymanie się od wykonywania fotografii. Muszą być nieźle zmęczeni przyjeżdżającymi z całego świata architektami. Jak widać istnieje nie tylko „turystyka architektoniczna”, ale też jej podkategoria – „turystyka bjarkeingelsowa”. 8 House_04 8 House_03

[„Domki jednorodzinne” wzdłuż krawędzi]

PS W drodze z lotniska podsłuchiwaliśmy uważnie, o czym opowiadał polski kierowca busa jednej z pasażerek. Oprócz standardowych komentarzy na temat poziomu życia w Danii pojawiły się wątki architektoniczne. Pierwszy dotyczył łazienek, które podobno są nieproporcjonalnie małe względem powierzchni mieszkań i domów. Drugi – pracowni architektonicznych w Kopenhadze, które według kierowcy zatrudniają polskich studentów architektury. Studenci są szczęśliwi, że mają w cv staż w znanym biurze, a biura dzięki naszym rodakom wygrywają wszystkie konkursy, a jednocześnie… mało im płacą. Ot, taki architektoniczny spisek;)

[fot. Monika Arczyńska]

Reklamy

5 thoughts on “Turystyka bjarkeingelsowa

  1. archifunblog pisze:

    Dawno temu, gdy przebywaliśmy przez prawie rok w Stuttgarcie zawitaliśmy na osiedle Weissenhof. Byliśmy tam trzy razy. Pierwsza wizyta (sobota) zbiegła się dniem otwartym w tamtejszej Staatliche Akademie der Bildenden und Kunst. Było to naprawdę ciekawe doświadczenie. Np. skomplikowana klatka schodowa przyozdobiona sentencją Gustave’a Flaubert’a: „Architekci to idioci: zawsze zapominają o zastosowaniu schodoów w domu”. Ale ja nie o tym.
    Drugi raz zbiegł się z międzynarodowym spotkaniem Międzynarodowej Unii Architektów w Berlinie i kto żyw ciągnął przez Stuttgart, żeby własnym okiem ocenić dzieła m.in. Gropiusa, Le Corbusiera, van der Rohe, Ouda. Tabuny straszne, ale wydawało się, że ekipa przez lata przywykła do tego, że domy w których mieszkają są pod prawie stałą obserwacją architektów. Jednak niektórych może to drażnić i jak widać na przykładzie duńskim lepiej grzecznie poprosić w czytelnym komunikacie, choć jak widać opisywana pani przywykła, że kręcą się dziwni ludzie z aparatami.

    Tradycyjnie fajowy wpis.
    We want more! 😀

    • sixlettercity pisze:

      Ale podobno i tak najgorzej mają ludzie mieszkający w domach-ikonach, bo nawet infomacja na płocie nie wystarcza. Zawsze zdarzy się jakiś nachalny psychofan, który zadzwoni do drzwi licząc, że jeśli będzie wyglądał na wystarczająco zdesperowanego lub rzuci argumentem ‚Przeleciałem pół świata, żeby zobaczyć ten dom’, zostanie ostatecznie zaproszony na kawę i do obejrzenia wszystkich kątow łącznie z komórka pod schodami;)

  2. eugenia pisze:

    Właśnie szkoda, że nie ma zdjęć z wnętrz tych budynków, choć oczywiście rozumiem, że nikt nie będzie chodził ludziom po mieszkaniach i pstrykał. Choć ja gdybym mieszkała w takim miejscu, to sama bym opublikowała zdjęcia tego, jak to wygląda od środka i cieszyłabym się, że ludzie chcą to oglądać. Albo jak ta pani, zapraszałabym do środka, choć to mogłoby być trochę niebezpieczne.
    Dłuższą chwilę musiałam też wypatrywać tych domków jednorodzinnych w 8 Tallet, zanim się zorientowałam, że to na dole. Ciekawy pomysł.
    Zastanawiam się, w jakim stylu są urządzane takie mieszkania, bo z zewnątrz wygląda to bardzo industrialnie. Czy mają również wewnątrz elementy tego stylu? Jakieś lampy przemysłowe, chrom, metal i betonowe ściany? Można sobie tylko wyobrażać, co się tam kryje…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: