Miasto mężczyzn

wyklad_02

Już po Budmie i po wykładzie. Przyszło ponad sto osób – mam nadzieję, że chociaż jedną z nich udało mi się przekonać, że właśnie teraz następuje moment, w którym polska architektura przestaje odstawać od zachodniej. Na widowni pojawiło się kilka znajomych twarzy, m.in. przyszli się przywitać Piotr Loska i Rafał Bełoniak prowadzący Archifunblog. Znaliśmy się wcześniej z blogosfery, a tym razem udało nam się chwilę pogadać bez pośrednictwa klawiatury. Lubię ich czytać, a jeszcze większą sympatią darzę ich kapitalne, odręczne rysunki.

 archifunblog_Rafał Bełoniak

[Rafał z Archifunbloga – rozpoznaliśmy się dzięki ustalonym wcześniej hasłom:)]

Po wykładzie miałam kilka godzin, żeby pozwiedzać Budmę. Targi są ogromne i jest na nich chyba wszystko,  o czym w budownictwie można sobie w ogóle pomyśleć. Przyznaję – z braku czasu zdążyłam dosłownie przebiec przez hale wystawowe, zgarnęłam tylko kilka folderów, ale to wystarczyło, żeby mniej więcej zorientować się w wystawianych materiałach. Interesowały mnie głównie świetliki Fakro do płaskich dachów, których reklamy widziałam wcześniej w branżowej prasie (nie wiem, ile kosztują, ale coś czuję, że to będzie hit). Oprócz wielkich producentów wystawiały się także mniejsze firmy o tak swojskich nazwach jak „Kow-Kot”. Ale największe wrażenie zrobiła na mnie wystawa ciężkiego sprzętu (jakie wielkie traktory!) i maszyn produkcyjnych. Przy jednej z nich utknęłam na dobre – maszyna robiła WSZYSTKO. Cięła i gięła profile okienne, łączyła elementy, przerzucała gotowe produkty – stałam jak zahipnotyzowana i nie wierzyłam własnym oczom. Jedną halę poświęcono drewnu – pięknie tam pachniało, a prezentowano m.in. szalone przykłady giętego drewna. Równolegle odbywał się kilkudniowy panel poświęcony budownictwu pasywnemu (wpadłam tylko na chwilę, ale wiem, że studenci z gdańskiej Polibudy jechali tam w ramach jednego z przedmiotów obieralnych). Rozstrzygnięto też kilka konkursów architektonicznych, m.in. kolejną edycję Domu Dostępnego. 

bdma

[Takich hal jest wiele…]

miasto mezczyzn_01

[Jedna z maszyn, które „robią wszystko”]

drewno

[Nieco przegięte drewo gięte]

Kow-Kot

[Kow-Kot niekwestionowanym zwycięzcą w plebiscycie na najbardziej swojską nazwę]

Budma ma podobno swój nieoficjalny harmonogram. Pierwszego dnia dopiero rozstawia się stoiska, jest mnóstwo stresu i pracy, więc wszyscy grzecznie wracają do swoich hoteli, żeby zbierać siły przed kolejnym dniem. Następny wieczór to punkt kulminacyjny – spotkanie starych znajomych I sporo drinków integracyjnych. Trafiłam na Budmę dzień po takim wieczorze i było widać, że dominuje krok powolny, wzrok mętny, a oddech nieświeży. Wśród różnorodności języków (dużo niemieckiego) czy kolorów skóry wystawców i zwiedzających, jedna cecha łączyła ich wszystkich: 90, a może nawet 95 procent to mężczyźni. Różni – od młodszych, pewnie studentów, przez tych w średnim wieku, najczęściej w granatowych garniturach (dlaczego akurat granatowych?), tzw. „repów” czyli przedstawicieli sprzedaży, po typowych panów budowlańców w kraciastych koszulach. Wąsów naliczyłam stosunkowo niewiele. Ten zdecydowany nadmiar facetów działał bardzo dziwnie i gdyby Felliniemu, zamiast „Miasta kobiet”, przyszło do głowy nakręcenie „Miasta mężczyzn”, to targi budowlane z ich parującą testosteronem atmosferą stanowiłyby idealną scenerię. Nie wiem, co mi strzeliło do głowy, żeby założyć mini i obcasy, ale nigdy, przenigdy, nawet w żadnej Hiszpanii czy Włoszech, nie czułam się tak ostentacyjnie taksowana, przy czym żadna ze mnie Miss Polonia, a osiemnaście lat skończyłam dawno temu. Najpierw mnie to śmieszyło, potem irytowało, a na koniec przestało w ogóle ruszać, ale współczuję hostessom, które w tym męskim tłumie musiały zasuwać na szpilkach i w obcisłych kieckach. Jeśli w Polsce dachówki i kaloryfery reklamuje się zdjęciami biuściastych blondynek, proszę sobie wyobrazić żywy odpowiednik takich reklam na targach budowlanych. Podobno pierwszego dnia pojawiły się również mocno roznegliżowane hostessy, które z żalem skarżyły się, że „one naprawdę nie przyjechały tu szukać męża”. Męża, akurat! Panowie ewidentnie byli spragnieni przygód na wyjeździe służbowym. Nie przyglądałam się, żeby nie zdradzać jakiegokolwiek ewentualnego zainteresowania, ale przypuszczam, że na wielu palcach błyszczały ślady po pospiesznie zdjętych obrączkach. Oczywiście po Budmowych godzinach szczytu, bo podczas prezentacji I rozmów ze zwiedzającymi obrączki sa obowiązkowe – stateczny mąż, głowa rodziny, wzbudza większe zaufanie potencjalnych klientów. Kiedy zwiedzający znikają, bo ile w końcu można łazić wśród desek podłogowych i farb, alkohol zaczyna lać się strumieniami, panowie w granatowych garniturach rozluźniają się coraz bardziej  i pozwalają sobie nawet na bezpośrednie zaczepki. Jeśli z żadną hostess, studentek architektury czy pań inżynier budownictwa nie uda się na samych targach, zawsze można próbować jeszcze w knajpach i w hotelach, bo cały Poznań jest zdominowany przez ludzi z branży i staje się prawdziwym miastem mężczyzn.

Następnym razem jadę męskim przebraniu…

miasto mezczyzn_02

[To właśnie typowe Budmowe proporcje między liczbą kobiet i mężczyzn]

rynna

[Niektóre hostessy miały sporo szczęścia w kwestii ubrań – bez golizny]

[fot. Anna Żmijewska, Monika Arczyńska]

Reklamy

4 thoughts on “Miasto mężczyzn

  1. archifunblog pisze:

    Też cieszy mnie spotkanie na żywca. R.B. też był pod wrażeniem prelekcji i rozmowy po niej. Żałuję bardzo, że musiałem się zmyć w połowie, ale przynajmniej o Nagrodzie imienia Miesa van der Rohe wysłuchałem w całości.
    Tak jak wspominałem na żywo patrzę na Budmę jak na święto polskiego budownictwa. Dotyczy to ilości wystawców oraz prelekcji, konferencji i wykładów towarzyszących tej imprezie. Mózg paruje po każdym dniu.
    Faktem jest, że to mało sfeminizowana impreza. Taka branża, choć pewnie to się zmieni. Jednak nie spodziewałbym się w tym względzie rewolucji.
    Reakcja na taksowanie zbieżna z reakcją mojej połowicy. 😀
    Mam nadzieję, że będzie jeszcze kiedyś możliwość pogadania na żywo. Może kiedyś. Może na następnej Budmie.
    Dzięki wielkie za wzmiankę! #yay

  2. sixlettercity pisze:

    Albo przy jakiejś innej okazji – w kwietniu wybieram się w Wasze okolice:)

  3. archifunblog pisze:

    Już widzę, że ciężko będzie biednie z czasem 😦 , ale z ciekawości spytam kiedy wizyta.

  4. sixlettercity pisze:

    Albo 18-19, albo 25-26 – jeden z weekendów przed/po Architektour (jeszcze nie wiem)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: