Dieta architekta

dieta

Nigdy nie przypuszczałam, że nadejdzie dzień, w którym umieszczę na blogu zdjęcie swojego talerza. Okazuje się jednak, że jedzenie to ważny element architektonicznego lajfstajlu. Otóż w życiu architekta są okresy ciężkie i cięższe. Kiedy przychodzą te cięższe, bo nagle budynek przestaje mieścić się na działce, gardło siada po czterech godzinach wykładu, a w międzyczasie trzeba pojechać z studentami w teren* i przygotować się do prezentacji, potrzeba specjalnego wspomagacza. Nie, nie mam na myśli żadnego białego proszku. Kiedy oderwałam się od komputera, żeby zajrzeć do lodówki, a chwilę wcześniej mój wzrok padł na pusty papierek po mlecznej czekoladzie i dwie pomarańcze, poczułam się, jakby to wcale nie był 2015 rok, ale czas studiów i sesja. Sesja to też był okres cięższy – aby zdać egzamin z konstrukcji stalowych, historii architektury polskiej i skończyć na czas wszystkie projekty semestralne, należało dostarczyć organizmowi dodatkowych kalorii i substancji odżywczych. A ponieważ trzeba zasuwać i czasu wystarcza tylko na zakupy w najbliższym lokalnym sklepiku (na studiach mieliśmy taki pod akademikiem i nazywaliśmy go „U Czarownic” z uwagi na wyjątkowo niesympatyczne ekspedientki), wybór musi ograniczyć się do podstawowych produktów. Odpada więc amarantus, jagody goji i yerba mate.

W moim zestawie sesyjnym, oprócz normalnych posiłków (tzn. studenckich „normalnych” czyli kanapek z serem topionym i pulpetów ze słoika) oraz  pochłanianych w ogromnych ilościach mocnych kaw, codziennie musiały się znaleźć:

  • tabliczka mlecznej czekolady zjadana w całości od razu. Moja miłość do czekolady była tak legendarna, że od przyjaciół ze studiów dostałam kiedyś na urodziny zamek z czekolady – taki z czterema wieżami i bramą, samodzielnie wykonany z kilkunastu tabliczek.
  • sałatka śledziowa – nie koreczki, nie rolmopsy, ale właśnie chamska sałatka śledziowa z majonezem, glutaminianem sodu** i potwornymi ilościami nasyconych kwasów tłuszczowych.
  • serek homogenizowany o smaku waniliowym, bo od serka jestem uzależniona od zawsze. Co prawda w okresie wczesnego dzieciństwa mój ukochany Dziadek zawsze powtarzał, że od serka nie urosnę, ale urosłam aż nadto. Wzrost architekta zasługuje jednak na osobny post.
  • dwie pomarańcze – nie wiem, dlaczego akurat dwie, ale pewnie chodzi o jakieś dzienne dawki witamin.

Taki zestaw działał lepiej niż napoje energetyzujące i sprawdza się do teraz, chociaż od czasu studiów moje nawyki żywieniowe całkowicie się zmieniły.

A jak to wygląda u Was?

* Weekend w Łodzi był fantastyczny, za to wyjątkowo intensywny. Za to znów trafili nam się kapitalni studenci – aktywni i podekscytowani tematem. Wiele osób jest tuż po Erasmusie lub na Erasmusie (mamy kilkoro obcokrajowców). W ciągu niecałych dwóch dni udało się zobaczyć Stare Polesie, spotkać z planistami, projektantami i aktywistami oraz wejść na budowę Nowego Centrum Łodzi. Z  kolei druga grupa przygotowuje projekt węzła przesiadkowego Gdynia Chylonia (w ubiegłym tygodniu również zwiedzaliśmy teren). Tam to jest prawdziwy dziki wschód! Kebab, wulkanizacja, stoiska z biustonoszami oraz targowisko, z którego próbowano nas wyrzucić – trzydziestosobowa grupa z przewodnikami wzbudzała niezdrowe zainteresowanie panów z ochrony.

** W sałatce ze zdjęcia nie ma glutaminianu – specjalnie sprawdziłam, żeby producent mnie przypadkiem nie pozwał.

Reklamy

4 thoughts on “Dieta architekta

  1. Ala pisze:

    a co z gorącymi kubkami? herbatą? makaronem z sosem (+ dodatkową kiełbasą od święta)?

  2. Kasia pisze:

    Ja w czasie sesji jechałam na kawie, czekoladzie, plusssh activ i redbullach. A że mieszkałam podczas studiów z rodzicami, to moje posiłki były poza tym zdrowe 😉

    • sixlettercity pisze:

      Szczęściara! Moi rodzice wykazali się ostatnio ogromnym zrozumieniem dla mojego pracoholizmu i wiedząc, że nie mam czasu na gotowanie, przy okazji niedawnej wizyty w Gdańsku przywieźli mi zapas jedzenia, jak na studiach;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: