Rzeź niewiniątek i zbiorowe samobójstwo

oboz

Na blogu zrobiło się ostatnio zdecydowanie za mało poważnie. Jakieś selfie, perwersje przy użyciu cyrkla i krzywika – chyba pora na trochę dojrzalsze tematy. Dziś będzie więc między innymi o rzezi niewiniątek i zbiorowym samobójstwie. Oraz – do kompletu – o szkolnictwie wyższym.

O szkolnictwie wyższym, bo pod koniec miesiąca po raz kolejny zaczynam wykłady z „Planowania rozwoju miast” na Uniwersytecie Gdańskim. W ubiegłym roku poprosiłam studentów o sugestie, jaki aspekt planowania miast interesuje ich najbardziej i prawie jednoznacznie wskazali na kompozycję przestrzenną. Pomyślałam, że wykłady można by zorganizować jako kurs czytania miasta z mapy, tak, aby szybki rzut okiem na Google Earth pozwolił rozpoznać typ zabudowy oraz zrozumieć genezę poszczególnych układów urbanistycznych. Nie da się tego zrobić bez spojrzenia w przeszłość, stąd na początku pojawią się elementy historii urbanistyki, ale zawsze z odniesieniami do układów współczesnych miast, w których cały czas czytelne są historyczne pozostałości.

Taką pozostałością są między innymi rzymskie obozy, na których osnowie powstało wiele miast. Do tej pory pokazywałam głównie ich ślady widoczne do dziś w układach miejskich. Z reguły zachowały się cardo i decumanus, czyli dwie główne ulice biegnące w osiach północ-południe i wschód-zachód. Ta kompozycja przetrwała m.in. we Florencji, Paryżu czy Neapolu. Ale taki oryginalny, usytuowany w szczerym polu i podzielony na moduły kwadrat castrum wydawał mi się jednak zawsze czymś abstrakcyjnym. Niby widziałam nieraz pozostałości fundamentów całkiem sporych założeń, ale nigdy z lotu ptaka, tak, aby ogarnąć całość. Wszystko zmieniło się podczas niedawnego izraelsko-palestyńskiego wyjazdu, kiedy zawędrowaliśmy nad Morze Martwe, żeby zobaczyć Masadę. Tak, ten kwadrat w tle za mną na powyższym zdjęciu to nie fototapeta, ale pozostałości najprawdziwszego rzymskiego obozu.

Skąd się tam wziął? Masadę zbudował Herod Wielki, ten od rzezi niewiniątek – brutal straszny, ale budować potrafił solidnie. W luksusowych, jak na pierwszy wiek, warunkach żyli tam zeloci – fanatyczny żydowski odłam, który przejął Masadę podczas jednej z wojen na początku pierwszego tysiąclecia. To właśnie oni w 73 roku n.e. popełnili zbiorowe samobójstwo, a właściwie kombinację zabójstwa i samobójstwa, kiedy było wiadomo, że Rzymianom najprawdopodobniej uda się zdobyć twierdzę. Podobno przeżyły dwie kobiety z dziećmi. To jedna z tych historii, która pewnie za chwilę zostanie sfilmowana z hollywoodzkim rozmachem – już widzę Natalie Portman ukrywającą się przed rozwścieczonym Russelem Crowe, który w otrzymuje zadanie zamordowania żony i dzieci, a potem popełnienia samobójstwa. Pewnie właśnie Natalie udałoby się gdzieś schować (ładnym dziewczynom zawsze wszystko się udaje…). Ale wracając do historycznego scenariusza, Masada była rzeczywiście niedostępna i Rzymianie musieli się nieźle nastarać, żeby ją zdobyć. Najpierw próbowali wziąć zelotów głodem. Zbudowali kilka obozów oraz łączący je pas obwarowań z wieżami i czekali, aż zelotom skończą się zapasy. Cały układ zachował się i powala swoim rozmachem. Podobne wrażenie robi monstrualna rampa, którą Rzymianie usypali, aby przetransportować swoje wojenne machiny bliżej Masady i ją w końcu zdobyć (zapasów zostało jednak zbyt dużo). I to nie jest wcale scenografia kolejnej części Asterixa – będą w ogóle kolejne odkąd Depardieu przyjął rosyjskie obywatelstwo?

martwe

[To niebieskie w tle to Morze Martwe, kwadraty – rzymskie obozy, a linia przed nimi – system umocnień]

rampa

[To właśnie rampa, którą Rzymianom udało się dostać do Masady i odkryć prawie tysiąc świeżych nieboszczyków]

Sama Masada, a raczej to, co z niej zostało, wygląda nadzwyczaj współcześnie i pod tym względem zrobiła na mnie podobne wrażenie jak ubiegłoroczna wizyta w Pompejach. Najbardziej zadziwia rozwinięta infrastruktura, przede  wszystkim kapitalnie wyjaśniony na modelu system zbierania wody, którą pozyskiwano dzięki odpowiedniemu wyprofilowaniu otoczenia twierdzy. Deszczówka spływała rampami i kanałami do zbiorników, skąd transportowano ją do cystern na górze w zdecydowanie mniej wyrafinowany sposób – przy pomocy zwierząt. Ciekawe, jaki funkcjonował tam system odprowadzania nieczystości, ale założę się, że i te problem sprytnie rozwiązano. Praktycznie wszystko (oprócz dachów, których rzecz jasna już nie ma) wykonane było z kamienia – najłatwiej dostępnego materiału. Kamienne były nawet… gołębniki.

model_woda

[Kapitalny model wyjaśniający, jak działał system zbierania deszczówki. Wystarczy polać go wodą i wszystko jasne]

golebnik

[Najbardziej ekskluzywne gołębniki, jakie potrafię sobie wyobrazić]

Współczesne wrażenie robi również wysunięty na koniec zbocza kilkukondygnacyjny pałac z tarasami z widokiem na pustynię i Morze Martwe – jak kilkupoziomowy apartamentowiec. Z niego najlepiej widać złośliwość Rzymian – usytuowali swoje obozy i obwarowania tak, żeby było ich widać z każdej strony. Na dodatek największy obóz znajduje się na stoku, jakby specjalnie miał być jeszcze lepiej wyeksponowany. Wyobrażam sobie przywódcę zelotów wychodzącego rano na kawę na jeden ze swoich tarasów. Pewnie za każdym razem na widok tych obozów rzucał… łaciną. I to nie tylko dlatego, zepsuto mu widok na morze, ale dlatego, że rzymscy żołnierze, uwijający się jak idealnie zorganizowane mrówki, musieli sprawiać poczucie ciągłego zagrożenia. Perfekcyjna geometria tej militarnej infrastruktury ma w sobie do teraz coś złowieszczego. Tak działa na wyobraźnię, że kiedy zwiedzając twierdzę usłyszeliśmy brzęczenie drona, poczuliśmy się jak zeloci – obserwowani i zaniepokojeni. Masada do dziś jest ważnym symbolem dla izraelskiej armii i żołnierze składają tam przysięgę wojskową. Przyjeżdżają ją też zwiedzać, a ponieważ broń muszą mieć stale przy sobie, co chwilę wpada się na jakiegoś turystę z karabinem maszynowym pod pachą. Do karabinów zdążyłam się przyzwyczaić, ale dron?

Poczułam prawdziwą ulgę, gdy okazało się, że wypuszczał go… japoński profesor archeologii. Też chciał popatrzeć na całość z lotu ptaka.

 [fot. Monika Arczyńska, Łukasz Pancewicz]

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: