Czym pisze architekt?

CZYM PISZE

Dziś temat na luzie – w końcu piątek! Czym pisze architekt?

DO OBGRYZANIA

Klasyczny ołówek do obgryzania. Cudownie uspokajający, idealny zamiast psychoterapii, chociaż zbyt intensywne podgryzanie może skutkować problemami ze stawami skroniowo-żuchwowymi. Wspaniały i wielofunkcyjny przedmiot, ale po studiach, kiedy już kończą się martwe natury i geometria wykreślna, używany rzadko i niechętnie. Założę się, że w ciągu dekady od dyplomu 99% architektów nie kupiło sobie żadnego nowego ołówka, tylko bazuje na zapasach ze studiów. Zgadza się?

DLA LENIWYCH

Jak wyżej, tylko nie trzeba temperować. Lub ostrzyć. Lub… właśnie, jak? Przyrząd do wykonywania tej czynności posiada absurdalnie ogromną liczbę lokalnych nazw. Spotkałam się z temperówką, ostrzynką, ostrzytkiem, ostrzałką, strugawką, strugaczką, strugałką, zastrugaczką, zastrugiwaczką i podstrugiwaczką. Chyba już sama liczba możliwości wystarczająco zniechęca do używania tradycyjnego drewnianego ołówka i zastąpienia go automatycznym. Ale może niekoniecznie, bo w tym przypadku trzeba zmierzyć się z wkładami, grafitami, rysikami

DLA LANSU

Pamiętam doskonale wykłady z pierwszego roku, kiedy Stanisław Dopierała opowiadał nam, że aby być dobrymi architektami, musimy być wyposażeni w porządne zegarki i pióra oraz wiedzę o winach i cygarach. Będziemy przecież projektować piwniczki na wina, pokoje do picia whisky i palenia cygar oraz garaże na mustangi i jaguary. Oraz specjalne garderoby na 300 par butów. Słuchaliśmy z zachwytem myśląc o swojej pełnej sukcesów przyszłości. Zapomniał jednak wspomnieć, że bardziej przydatna okaże się umiejętność upakowania czteroosobowej rodziny w trzech pokojach na 45m2, a hale garażowe projektować będziemy na fiaty i citroeny. Na dodatek „na wczoraj”, więc wieczne pióro odpada – za dużo zachodu z napełnianiem, odkręcaniem i zakręcaniem.

DLA WYGODY

Pisak – wyparł pióro, wyparł ołówek, wyparł rapidograf. Właśnie, rapidografy! Na studiach nazywaliśmy je „rapiTografami” lub pieszczotliwie „rapitami” – czy ktoś tego sprzętu jeszcze używa? Studenci pewnie już nawet nie wiedzą co to takiego, a to po prostu taka bardzo stara wersja AutoCADa. Zbierało się zaskórniaki na rotringi, bo dużo tańszy polski rystor niestety lubił chlapać. Pisak nie cieknie, nie brudzi, nie trzeba go temperować, a jeśli jest wodoodporny, to już w ogóle bomba. Zawsze marzyłam o opatentowaniu wersji, która mogłaby jednocześnie służyć jako eyeliner – wówczas wodoodporność byłaby jeszcze większą zaletą.

TO CHYBA JAKIŚ ŻART

Długopis? Plastikowy? Jednorazowy? Tani? Popularny? Architektom nie wypada nawet zbliżać się do takich antydizajnerskich, pozbawionych prestiżu i unikalności przedmiotów!

A prawda jest taka, że odkąd pismo techniczne poszło w niepamięć, a na odręczne notatki nikt nie ma czasu, architekt najczęściej pisze przy pomocy klawiatury. Albo gładząc ekran smartphona. Wot, technika!

[fot. Monika Arczyńska]

Reklamy

16 thoughts on “Czym pisze architekt?

  1. Beata pisze:

    Bardzo lekki i przyjemny wpis 😀

  2. Oz pisze:

    Od czasów studiów zdarzyło mi się kupić dwa ołówki… i to tylko dlatego, że jeden był w biedronki a drugi a pszczółki 🙂

    Z markowych pisaków w tym pędzelkowych musiałam się przerzucić na dużo tańsze cienkopisy… tak, dużo cienkopisów… bo do tych najdroższych pisaków mąż zapałał równie wielką namiętną miłością co ja, acz kończącą się ich sprofanowaniem w negliżu bez pokrywki… tak to jest jak ktoś od urodzenia przyzwyczajony do długopisów 🙂

    W sumie od długopisów przestałam stronić… zwłaszcza, że można zawsze nazbierać ich spory zapasik na branżowych targach 🙂

    Pozdrawiam! 🙂

    • sixlettercity pisze:

      Te najdroższe pisaki, podobnie jak czerwone cienkopisy (idealne do sprawdzania rysunków) zawsze są najbardziej deficytowym towarem w biurze – znikają w tajemniczy sposób w czeluściach torebek i kieszeni:) A na targach ostatnio poczęstowałam się całym kompletem ołówków i to faktycznie pierwsze, jakie dorwałam od czasu studiów:) Pozdrawiam serdecznie!

      • Oz pisze:

        Dobry ołówek z IKEI też nie jest zły 🙂

        Znikanie rozmaitych pisaków i kredek to dolegliwość na którą zaczyna się chorować już na studiach… nie będę złośliwa wymieniając ile ton i czego mi zniknęło po wspólnych zajęciach projektowych/rysunkowych 🙂 Fakt, że prędko zaczęłam co cenniejsze egzemplarze oklejać taśmą papierową z inicjałami 😛

        Żeby nie być bez winy, przyznam się, że również stałam się w ten sposób posiadaczką wielu interesujących przyrządów piszących, do których nikt się nie raczył przyznać 🙂

  3. Taki czasy, nie tylko dla architektow. Nie pamietam kiedy ostatmo raz pisałam recznie. Moze pocztowke jakas albo kartke urodzinowa

  4. panidyrektor pisze:

    Ej no nie przesadzajta 😛 Nie dostajecie piór od ludzi? Ja mam jedno swoje i chyba z 10 jakiś prezentów różnistej jakości i wartości… Nie taki to lans znowu :P:P No i dodatkowo pióro tak fantastycznie pisze – szczególnie takie z długą stalówką – Mmmmm!

    • Oz pisze:

      A nie 🙂 Ja piórem pisałam ostatni raz w podstawówce i do dziś pamiętam ten szpan z posiadania czarnego atramentu i faktu jego ,,niepoprawialności” korektorem 🙂

      • sixlettercity pisze:

        O tak, czarny atrament to był niezły szpan;) Chociaż osobiście zawsze marzyłam o takim ciemnozielonkawym – można taki w ogóle kupić? Kojarzył mi się ze starymi, ręcznie wypisywanymi dokumentami, ale może to był czarny atrament, tylko wypłowiały przez lata?

      • panidyrektor pisze:

        Jest w Wawie sklep z asortymentem do piór. jest tam firma, która produkuje tusze i naboje w 25 kolorach ;] Wrócę z terenu to Wam napiszę jaka i kupicie sobie albo zamówicie na Allegro dosłownie dowolny ;]

    • sixlettercity pisze:

      Wróciłam do pióra po latach, a zmobilizował mnie kurs rosyjskiego. Przypomniało mi się pisanie bukw w podstawówce właśnie piórem, w zeszycie w wąskie linie i zamarzyło mi się, żeby to powtórzyć (ale już bez tych zeszytów;) A piór miałam kilka, tylko je notorycznie gubiłam. Teraz mam jedno, którym piszę i jedno, które od prawie 20 lat czeka na „rozdziewiczenie” – ale o nim to osobna opowieść, pewnie na jakiś kolejny post;)

  5. aga_awx2 pisze:

    A ja uwielbiam ołówki, pisaki i pióra. Tęsknię za rotringami i kreśleniem na żywo 😉 Niestety dziś najczęściej używam klawiatury i to z zupełnie innego, bardziej błahego powodu. Nikt mi jej przypadkiem z biurka nie zwinie 😉 Wszystko pozostałe wędruje po biurze i znika nie wiadomo gdzie 😉
    Świetny tekst na sobotę 🙂

    • sixlettercity pisze:

      Chyba każde biuro ma podobny problem. U nas co kilka miesięcy do wszystkich wysyłany jest mail z prośbą o przeszukanie torebek, szuflad i kieszeni, w których być może ukryły się jakieś „pożyczone” pisaki i ołówki;)

  6. Łukasz pisze:

    Skąd ja to znam… 😉

  7. […] mamy kilka jeszcze opracowanych tematów w podobny sposób. W końcu rysunek wyrażany różnymi narzędziami to nasz międzynarodowy język pomocniczy oprócz […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: