Szybkie miasto Gdynia

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wróciłam właśnie z wernisażu wystawy w Muzeum Miasta Gdyni: „Narodziny Miasta. Gdyński modernizm w dwudziestoleciu międzywojennym”. Frekwencja tak dopisała, że oczekujący przed budynkiem tłum ledwie wcisnął się do środka, a żeby cokolwiek zobaczyć, trzeba było energicznie rozpychać się łokciami. Warto jednak było to zrobić, bo wystawa jest przyzwoicie zaaranżowana, PR przyzwoicie zorganizowany (stąd te tłumy), pewnie nawet wino było przyzwoite, ale przez tę nadzwyczajną frekwencję nie dane było mi się do niego dopchać. Przyznam jednak, że obawiałam się nieco dwóch rzeczy. Po pierwsze – „powtórki z rozrywki”, czyli zdjęć i rysunków, które w Trójmieście wszyscy znają na pamięć z wielu publikacji wydawanych w ramach promocji modernistycznego dziedzictwa Gdyni. Większość fotografii nie była jednak wcześniej prezentowana i bijąca z nich energia kapitalnie oddaje atmosferę tamtych czasów oraz ewidentnej dumy z pierwszego powojennego portu. Po drugie bałam się konserwatorskiego przynudzania, tym bardziej, że równolegle odbywała się konferencja na temat waloryzacji modernistycznej architektury, a to, co interesuje praktyków i akademików, niekoniecznie jest strawne dla przeciętnego odbiorcy. A właśnie do przeciętnych odbiorców powinny być skierowane tego typu wystawy, bo modernizm nie jest najłatwiejszy w odbiorze i wiedzę o nim należy dawkować rozsądnie. Na szczęście rozsądek  został zachowany, nie ma nadmiernego roztkliwiania się nad niezauważalnymi dla laika szczegółami, za to świetnie pokazano coś innego: dynamikę powstawania miasta. Po decyzji o budowie portu populacja dawnej wsi przyrastała w szokującym tempie. Hasło „Szybkie miasto Gdynia”, jako parafraza „Wolnego Miasta Gdańska”, było w dwudziestoleciu znacznie bardziej aktualne niż dziś, gdy oba samorządy konkurują w dyscyplinie tempa rozwoju gospodarczego i nowych inwestycji. Pod tym względem Gdynia w międzywojniu przypominała Manhattan, tyle, że bez wieżowców, za to również z nowoczesną architekturą i infrastrukturą oraz ściągającymi zewsząd poszukiwaczami pracy lub przygód w błyskawicznie rozwijającym się mieście. Społeczny aspekt tego zjawiska, nieczęsto wspominany przy okazji dyskusji o gdyńskim modernizmie, wyraźnie zaznaczono na wystawie – substandardowe mieszkania biedoty ostro kontrastowały z luksusowymi śródmiejskimi apartamentami. Podobnie jak Nowy Jork, Gdynię w latach 20. dotknął kryzys. Modernizm okazał się wówczas tańszą, bo niewymagającą pracochłonnych detali, alternatywą dla bardziej tradycyjnej architektury, która początkowo dominowała w mieście. Ciekawostką jest zdjęcie robotników – prawdziwych budowniczych miasta, przypominająca słynną fotografię nowojorskich budowlańców odpoczywających na zawieszonej belce:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Podobne skojarzenia ze znanymi z podręczników historii architektury obrazami można mieć oglądając zdjęcia, na których pojawiają się samochody. Zawsze bawił mnie kontrast między wysmakowaną nowoczesnością i prostotą modernistycznych budynków a staroświeckimi formami automobili. Zaskoczyło mnie jednocześnie, że przed wojną po gdyńskich ulicach jeździło całkiem sporo aut. W tamtych czasach własne cztery kółka były prawdziwym symbolem luksusu, więc faktycznie można było tu zrobić całkiem niezłe pieniądze. Ciekawe, czy znów na wzór amerykańskich karier – „od pucybuta do milionera”?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Z ciemnej, lekko przytłaczającej wizualnie wystawy warto wyjść na taras, z którego rozciąga się widok na Gdynię – część ekspozycji w skali 1:1. Ten przyjemny widok na Zatokę, miasto oraz park pokazuje w absurdalnie wyidealizowany sposób zalety modernizmu – przestrzeń oraz nowoczesność. Słyszałam co prawda gdzieniegdzie głosy, że wystawa jest aż za bardzo piewczo-pochwalna, ale wydaje mi się, że na fali dumy gdynian z ich miasta nie jest to ton bardzo przesadzony. Nie przypadkiem Gdynia wygrywa regularnie we wszelkich rankingach na polskie miasto, w którym mieszka się najlepiej.  „Narodziny miasta” idealnie wstrzeliły się w przedwyborczy klimat.

Przyznam się po cichu, że miałam na wystawie do załatwienia pewien prywatny interes. Liczyłam, że wśród niepublikowanych wcześniej w polskich wydawnictwach zdjęć uda mi się odnaleźć pewien budynek – międzywojenną restaurację z dancingiem. Na jej tle sfotografowany jest mój dziadek z kolegami (dziadek to ten najprzystojniejszy, w kaszkiecie). Przyjechał do Gdyni przed wojną, pracował tam i domyślam się, że nieźle imprezował w takich właśnie modernistycznych przybytkach. Niestety, budynku nie było na wystawie, ale będę szukać dalej.

dancing

PS W drodze powrotnej z wernisażu postanowiłam przejść obok sąsiadującego z Muzeum Teatru Muzycznego. Trwa właśnie festiwal filmowy i pomyślałam, że może trafię na jakieś gwiazdy polskiej kinematografii. Gwiazd nie dojrzałam, ale nagle ktoś do mnie podbiegł z pytaniem „Przepraszam, czy Pani nazywa się Monika Arczyńska?”. Okazało się, że po zdjęciach z bloga rozpoznał mnie Piotr Szczepański z warszawskiego Instytutu Badań Przestrzeni Publicznej. Ha, przez chwilę sama poczułam się jak gwiazda!

[fot. Monika Arczyńska/kolega dziadka]

Reklamy

3 thoughts on “Szybkie miasto Gdynia

  1. Witam, Pani Moniko, ta restauracja z dancingiem i kino to Bodega. Usytuowana była obok budynku Riwiery, tuż przy promenadzie (dziś to plaża miejska). Bodega spłonęła w 1939r., i nie ma po niej śladu. Zdjęcie Pani dziadka przy Bodedze jest wspaniałe i unikatowe, bo jest niewiele zdjęć tego miejsca.

    Pozdrawiam serdecznie
    Anna Zalesińska

    • sixlettercity pisze:

      Pani Anno, dziękuję bardzo za tę informację! Aż się wzruszyłam, że po tylu latach oglądania z zafascynowaniem tego zdjęcia, w końcu wiem, gdzie było zrobione. Obstawiałam okolice Riwiery, a teraz nareszcie wiem już dokładnie, gdzie to było:) Ukochany Dziadek nie żyje od wielu lat, a ja za każdym razem będąc w Gdyni wyobrażam sobie, jak spacerował tam przed wojną z kolegami, taki elegancki, jak na fotografii.
      Dziękuję i pozdrawiam serdecznie,
      Monika.

    • Robert Grawek pisze:

      Bodega należała do Bronislawa Otto i nie spłonęla w 1939,tylko jesienią 1938 r

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: