Bauma, ale nie kostka…

view_male

…tylko kościół według projektu Szczepana Bauma. Nie w Straszynie, mimo że już dawno zapowiadałam, że się tam wybiorę. Na razie wylądowałam bliżej, w gdańskiej dzielnicy Osowa*, żeby zobaczyć kościół pw. Chrystusa Zbawiciela.

Szykowny z tego budynku dwudziestopięciolatek i niesamowicie wyróżnia się spośród kościołów budowanych w Polsce w latach 80. Pewne elementy są jednak wspólne, między innymi dominują materiały najłatwiej dostępne w tym trudnym dla budownictwa okresie. Na elewacjach baranek , we wnętrzach – boazeria. Z tych prostych komponentów udało się jednak stworzyć nowoczesny budynek i dynamiczną bryłę. Kościół koniecznie trzeba obejść dookoła – perspektywa zmienia się w zależności od kąta patrzenia, wieża niekiedy znika nad „namiotem” głównej bryły, jednak z tyłu odkrywa niespodziankę. Schody i dzwony prześwitują w strzelistej szczelinie, która skojarzyła mi się z… rozsznurowanym gorsetem (hm, trochę nieprzyzwoicie, biorąc pod uwagę, że to kościół).

Budynek sprawia wrażenie, jakby na zasadzie przekory wszystkie jego elementy miały być zaprzeczeniem tradycyjnej formy i organizacji kościoła. Wieża usytuowana jest nie od frontu budynku, ale nad prezbiterium. Zamiast nawowego lub centralnego układu został zastosowany promienisty. Na tle typowej dla większości polskich kościołów dekoracyjności wyróżniają się surowe materiały i proste podziały. Nie umiem zdecydować, co podoba mi się najbardziej, bo poszczególne elementy są spięte w tak harmonijną całość, że trudno je wyodrębnić i ocenić indywidualnie. Konstrukcja oparta na promieniście ustawionych ścianach i żebrach? A może niepozorne wejście, które prowadzi – nietypowo – na schody? Czy drewniane okładziny sufitu? Wygrywają chyba jednak wystające w kierunku placu „pudełka” z minimalistycznym, zwłaszcza jak na czas ich powstania, materiałem i detalem. Do ich przeszklenia użyto witrolitów, które w latach 80. stosowano głównie w budynkach przemysłowych – Baum musiał być niezłym trendsetterem proponując je w projekcie kościoła. W środku czeka niespodzianka, bo neutralne w kolorze witrolity filtrują światło do wnętrza przez wściekle kolorowe witraże. Nie ma na nich żadnej typowej dla polskich kościołów figuratywności, tylko proste, geometryczne kształty. Takich smaczków jest więcej. Widać, że każdy detal został solidnie przemyślany i udało się wyegzekwować, również na etapie budowy, wiele niestandardowych rozwiązań (na przykład odprowadzenie deszczówki łańcuchami, a nie zwykłymi rurami spustowymi).

Szkoda, że tak niewiele współczesnych obiektów sakralnych w Polsce realizowanych jest z podobną formalną powściągliwością.

merc_male

[Łańcuch zamiast rury spustowej]

wejscie_male

[Od zewnątrz witrolity, od środka witraże]

wieza_male

[Rozsznurowany gorset?]

wnetrze_male

[Elementy konstrukcyjne biegnące promieniście od wieży]

*Sama Osowa zaskoczyła mnie pozytywnie – zawsze wydawało mi się, że to typowo sypialniana, czyli generalnie mało ekscytująca, dzielnica Gdańska. A tu niespodzianka. Pomimo zróżnicowanej – i formą, i wiekiem – zabudowy, nie jest wcale chaotycznie. Szerokie ulice są pełne zieleni. Kierowcy jeżdżą powoli i uważnie, po ścieżkach zasuwają dzieciaki na rowerkach,  spaceruje sporo uśmiechniętych starszych osób. Jest zadbany park i sporo nowej mieszkaniówki, w tym pierwsze w Trójmieście osiedle energooszczędne (ale o nim innym razem).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: