Nic nie jest większe od Wrocławia!

IMG_8875

„Nic nie jest większe od Wrocławia!” – krzyknęła dziewczynka zachwycona widokiem z wieży katedry. Faktycznie, miasto wygląda stamtąd imponująco. Zabudowa, na szczęście gęsto poprzetykana zielenią, ciągnie się aż po horyzont. Co robiłam w tak turystycznym miejscu? Wybrałam się do Wrocławia po prawie dziesięciu latach i pomyślałam, że nadrabianie zaległości warto zacząć od spojrzenia na miasto z góry. Wrocław zawsze wydawał mi się jednym z najsympatyczniejszych miejsc do mieszkania w Polsce (zaraz za Trójmiastem, oczywiście). Byłam ciekawa, co się zmieniło i czy ta cała nowa wrocławska architektura tylko tak dobrze wygląda na zdjęciach, czy rzeczywiście wyróżnia się jakością na tle polskiej średniej. Oto wrażenia z Europejskiej Stolicy Kultury 2016 w dziesięciu punktach:

1. Szczęście

Wrocław miał i ma spore szczęście do modernistycznej architektury. Nie mam nawet na myśli wyłącznie międzywojennych perełek, ale i PRL-owskie dziedzictwo, które na tle Polski wyróżnia się zdecydowanie na plus. Wystarczy spojrzeć na „sedesowce” projektu Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak czy Audytorium Wydziału Chemii. Współcześnie Wrocław również ma szczęście do lokalnych architektów – o nich za chwilę. Nawet Jarząbkowy postmodernizm jest wybitnie… konsekwentny.

sedes_male

[Prawda, że szykowne te balkonowe sedesy?]

2. Sky Tower

Sama nie wierzę, że to piszę, ale… Sky Tower potrafi przyzwoicie wyglądać. Jednak tylko wówczas, kiedy ogląda się ją z daleka i przy takim ustawieniu słońca, że jej elewacja ciemnieje na tle jasnego nieba, a banalne okrągłości stają się nieczytelne (widać to na selfie powyżej, za siatką). Przypomina wówczas swoją absurdalną skalą ten jeden jedyny ogromny wieżowiec na Montparnassie, do którego obecności w sylwecie Paryża wszyscy się już dawno przyzwyczaili. Najczęściej jednak, zwłaszcza z bliska, wygląda bardzo na „nie”:

sky_male

3. Polegiwanie

We Wrocławiu jest gdzie polegiwać. Jest też gdzie się napić. Są knajpy, kapitalne przestrzenie publiczne i nawet plaża – nad rzeką (to właśnie obecność morza stawia Trójmiasto na pierwszym miejscu na mojej prywatnej liście). Od niedawna jest również tzw. Polegiwacz, czyli konstrukcja z płyt OSB przy Muzeum Architektury. Poleguje się tam na razie bezalkoholowo, bo Polegiwaczowy bar nie ma licencji na sprzedaż napojów procentowych. Na szczęście obok, w Galerii Dominikańskiej, jest Carrefour, w którym polegujący zaopatrują się w odpowiedni do polegiwania asortyment (to chyba oznacza, że centra handlowe potrafią czasem stanowić czynnik miastotwórczy?). Na Polegiwaczu pojawia się czasem również autor całego zamieszania, Mikołaj Smoleński (na zdjęciu), z którym warto pogadać, żeby posłuchać opowieści o przebojach z biurokracją przy realizacji tej instalacji.

Polegiwacz_male

W razie ochoty na polegiwanie z drinkiem w mroczniejszych klimatach warto wybrać się na ul. Św. Antoniego. Knajpy sąsiadują tam z zakładami pogrzebowymi. Na wystawach stoją urny, można też zaopatrzyć się  w odpowiednie na pogrzeb (albo do trumny) ubrania – czarne woalki i koronkowe rękawiczki. Jestem bardzo ciekawa, jak to miejsce wygląda w Halloween.

pies_male

4. Peep show pod wiaduktem

Pod kolejową estakadą za Teatrem Capitol już nie ma sklepów z mydłem i powidłem, które pamiętam z ostatniej wizyty. Dla takiej lokalizacji nie mogło być innego scenariusza, po prostu musiały się tam zlokalizować knajpy. Na szczęście odrobina dawnego szemranego kolorytu pozostała i pomiędzy barami nadal działają sex shopy oraz peep show „Emanuelle”.

capitol_male

[Tak zmienił się Capitol – zmodernizowany i rozbudowany według projektu KKM Kozień]

wiadukt_male

[Bar, sex shop, bar, peep show, bar…]

5. Trójkąt

Zdecydowanie szemrana atmosfera pozostała również nadal na tzw. „Trójkącie” czyli fragmencie Przedmieścia Oławskiego, w który wiele osób boi się zapuszczać. Często są tam kręcone filmy, bo aby „Trójkąt” skutecznie udawał przedwojenną dzielnicę, wystarczy tylko pozasłaniać szyldy „Żabek” i „Małpek”. Boję się tylko, że niedługo rozpocznie się gentryfikacyjny najazd w tym kierunku, jak do podobnych dzielnic w Berlinie dekadę czy dwie temu. Obok odrapanych elewacji kamienic już pojawiaja się nowe plomby. Jeśli tempo nowych inwestycji będzie zbliżone do berlińskiego, „Żabki” i „Małpki” wkrótce zostaną zastąpione wegańskimi knajpami i sklepami z ekologicznym jedzeniem. Ten proces zesztą już się zaczyna w okolicach ASP, które mieści się w całkiem niezłym nowym budynku projektu Pracowni Architektury Głowacki.

Olawskie_male

6. Maćków

Polegując na Polegiwaczu ze znajomymi achitektami zastanawialiśmy się, czy Maćków kiedykolwiek zaprojektował kiepski budynek. Chyba nie. Może nie do końca przekonuje mnie kolorowy szklany kubik na granicy starej „Renomy” i jej rozbudowy, za to wnętrza są „zszyte” idealnie. Podoba mi się nowy biurowiec tuż przy Ogrodzie Botanicznym i biurowo-hotelowy kompleks Silver Tower Center przy dworcu PKP (kapitalnie zmodernizowanym przez Grupę 5). Nagradzany Thespian również zaskakuje bardzo pozytywnie. Żeby użyć anodowanego na złoto aluminium i uniknąć kiczu, trzeba naprawdę mieć wyczucie. Jakość projektów to nie tylko zasługa Zbigniewa M., ale i całego zespołu. Wystarczy zajrzeć na stronę biura i popatrzeć, gdzie pracowała wcześniej zatrudniona w biurze ekipa – to nie są przypadkowi architekci, ale projektanci z doświadczeniem z najlepszych europejskich pracowni.

Mackow_01

[Silver Tower Centre – paskudna nazwa niepaskudnego budynku]

7. Nowe Horyzonty

Budynek, w którym znajduje się kino Nowe Horyzonty, było wcześniej typowym multipleksem. Po zmianie repertuaru na ambitniejszy (dziękuję w imieniu wrocławian, panie Gutek) do nowego programu należało również dostosować foyer. Podobno projekt BUCK.ARCHITEKCI powstał w zaledwie cztery tygodnie, a sama realizacja – w sześć dni. Jest przestronnie, ale kameralnie, bezpretensjonalnie i z charakterem. Nawet huśtawki byłyby zwykłym gadżetem gdyby nie to, że zwieszają się z baaaardzo wysokiego sufitu i można się na nich przyjemnie, leniwie pokołysać.

Nowe Horyzonty_male

8. Nowy Targ

Nowemu Targowi stawiam na razie minusa. Brakuje planowanej fontanny, która – mam nadzieję – uratuje tę wielką, martwą przestrzeń. Obecnie czarne szezlongi są wyraźnie zwrócone w konkretnym kierunku, tylko że nic tam jeszcze nie ma. Gdyby stały trochę bliżej od siebie, w swojej sterylnej, surowej formie mogłyby stać się scenografią filmu science fiction. Idealną do nagrania sceny kongresu przybyszów z różnych części galaktyki. Są tak przeskalowane, jakby je projektowano pod Chewbaccę albo Jabbę, a kolorem i formą przypominają Kubrickowski monolit.

Nowy_male

9. Rowery

I jeszcze jeden minus. We Wrocławiu jest mało rowerzystów! Jestem zawiedziona, bo pamiętam, że Wrocław był jednym z pierwszych miast w Polsce, gdzie rozpętała się moda na holenderki. Teraz przemykają w znacznie mniejszej liczbie niż w Łodzi czy Gdańsku. Szkoda.

10.  WuWA

Zachwycała dziesięć lat temu, zachwyca jeszcze bardziej teraz. Cieszy rewitalizacja i odnowione domy, a rekonstrukcja drewnianego przedszkola, w którym znajduje się siedziba Dolnośląskiej Izby Architektów, to już w ogóle powód do absolutnego zachwytu. Kapitalna inicjatywa i kapitalny efekt. Warto wejść do środka, żeby posmakować wyjątkowo apetycznego światła – przedszkole ma bazylikowy układ. I to położenie wśród zieleni…

IMG_9335_male

[Przed przedszkolem z Lilą Krzycką z Menthol Architects]

To, co we Wrocławiu zrobiło jednak na mnie największe wrażenie, to nie architektura, ale ludzie. Jacyś tacy uśmiechnięci, zadowoleni z życia, spacerujący bez zbytniego pośpiechu. Nie rzucają się w oczy – przynajmniej w śródmieściu – żadne wielkie kontrasty, tak jakby wrocławskie patologie były mniej patologiczne, a hipsterka mniej hipsterska niż gdzie indziej. Jakby to faktycznie był jakiś Berlin.

[fot. Monika Arczyńska/Paweł Wojdylak]

Reklamy

6 thoughts on “Nic nie jest większe od Wrocławia!

  1. gilgameshka pisze:

    Trudno zanegować choć jedno zdanie! Ja właśnie przeniosłam się z Wrocławia do Łodzi i dopiero teraz zaczęłam zauważać, jak wielkie potrafią być różnice (estetyczne, socjalne) między poszczególnymi dzielnicami miasta. Od kilku tygodni naprawdę bardzo doceniam to, co dzieje się we Wrocławiu na tle innych polskich „metropolii”.

    • sixlettercity pisze:

      Z kolei w Łodzi ostatnio wszystko przyspieszyło i mam wrażenie, że różnica między Łodzią dziś a Łodzią sprzed dekady jest znacznie większa niż analogiczne porównanie Wrocławia. Ale fakt, że we Wrocławiu te przekształcenia nie są na pierwszy rzut oka bardzo wyaźnie zauważalne, oznacza, że miasto rozwija się w bardzo zrównoważony sposób i że nie potrzebuje rewolucyjnych zmian, żeby zapewniać coraz wyższą jakość życia. Po kolei, bez zbędnego spieszenia się – właśnie tak, jak te procesy powinny następować.

  2. Ciekawe podsumowanie Wrocławia. Tylko jedna uwaga- kolory do kubiku przy renomie zostały dodane przez inwestora już po oddaniu budynku do użytku, z czego Maćków bardzo ubolewał (nie jestem pewien czy sprawa nie zakończyła się nawet w sądzie)

    • sixlettercity pisze:

      Dziękuję bardzo za wyjaśnienie! Oby sprawa zakończyła się pozytywnie – one tak strasznie nie pasują do reszty tej bardzo wyważonej rozbudowy, że powinny zniknąć jak najszybciej. Czyli faktycznie nie ma się do czego przyczepić u Maćkowa:)

  3. […] [Jeden z nasympatyczniejszych obiektów na wystawie „Sieci”, czyli system wymiany sąsiedzkiej. Jak się okazało po bliższym przestudiowaniu opisu, to projekt Mikołaja Smoleńskiego, autora Polegiwacza] […]

  4. […] betonowo-drewniane siedziska. Przypominają mi czarne szezlongi Romka Rutkowskiego na wrocławskim Nowym Targu – jeśli docelowo stanie tam zapowiadana fontanna, to mam nadzieję, że plac zacznie […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: