Jak ocalał świat

01

Zostały już złożone oferty przetargowe na zaprojektowanie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Ostatecznie zgłosiło się dwanaście z piętnastu pracowni, którym udało się przebrnąć przez wstępną selekcję (więcej informacji tutaj). Obawiam się ostatecznych wyników, bo to jednak przetarg, a nie konkurs i kryteria wyboru obejmują nie tylko ocenę merytoryczną złożonych wniosków, ale i proponowaną cenę opracowania  (waga 20% ).

Pamiętacie „Bajki robotów” Lema? W opowiadaniu „Jak ocalał świat” konstruktor Trurl stworzył maszynę, która potrafiła zrobić wszystko na literę N. Poproszona przez Klapaucjusza o zrobienie niczego, przyjęła tę prośbę bardzo dosłownie i zaczęła unicestwiać świat. Dopiero, gdy kazał jej przestać, przerwała niszczycielski proces, ale nie wszystko udało się uratować (m.in. murkwie i pćmy). Kilka miesięcy temu podobnie zadziałała machina polskiej biurokracji. Poproszona o selekcję piętnastu zespołów, które najlepiej poradzą sobie z zaprojektowaniem Muzeum, wypluła bardzo groteskową listę. Może nie groteskową samodzielnie, ale zdecydowanie absurdalną w zestawieniu z listą odrzuconych biur, na której znajdowali się praktycznie sami starchitekci i pracownie o uznanym dorobku światowej klasy. Media głośno zareagowały na odrzucenie Toyo Ito, BIG, MVRDV czy Diller Scofidio + Renfro, ale chyba nie wszyscy wiedzą, że na tej samej liście znajdowali się również między innymi Fernando Menis, Neutelings & Riedijk, Farshid Moussavi, COOP HIMMELB(L)AU, ALA Architects, Amanda Levete czy Riegler Riewe. Trudno mi wypowiadać się neutralnie na ten temat, bo nie dość, że biuro, w którym pracuję, też trafiło do salonu odrzuconych, to jeszcze – co za ironia! – od początku broniłam tej koncepcji pozyskania projektu. Przetarg oparty na selekcji uczestników pod względem ich doświadczenia i porfolio to często stosowana poza Polską praktyka (Tomasz Żylski pisał o podobnych procedurach w „Architekturze-Murator” kilka numerów temu). Z reguły odpowiednio restrykcyjne kryteria pozwalają wyłonić pracownię, która poradzi sobie z zadaniem projektowym. W pierwszym etapie warszawskiego przetargu coś poszło jednak nie tak, bo zakwalifikowały się lokalne biura z mało porywającym dorobkiem, a odpadli światowej klasy architekci.

Może się nie dowiedzą… Może nie zauważą… – wyjąkał pobladły Klapaucjusz, patrząc z niewiarą w pustkę czarnego nieba i nie śmiał nawet w oczy spojrzeć swemu koledze. Pozostawiwszy go obok maszyny, która umiała wszystko na n, wrócił chyłkiem do domu – świat zaś po dziś dzień pozostał już cały podziurawiony Nicością […]

Stanisław Lem „Jak ocalał świat” („Bajki robotów”)

Miejmy nadzieję, że w ostatecznym etapie komisja, wzorem Klapaucjusza, zareaguje odpowiednio szybko na niszczycielskie zapędy machiny polskiej biurokracji.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: