700m2

KRAK
Nie mogę jeszcze zamknąć tematu Biennale – prześladuje mnie przez cały czas. W czwartek wrócił przy okazji wernisażu wystawy Kasi Krakowiak „Pierwszy wstrząs ucieczki”. W skrócie: w ogromnej przestrzeni parteru gdańskiej Zbrojowni, która ma stać się w przyszłości największą powierzchnią ekspozycyjną ASP, zbudowano 700m2 szkieletu z profili do stawiania ścianek gipsowo-kartonowych. Trochę kolaż, trochę labirynt – jest tam i korytarz, i toaleta, i przewód wentylacyjny. Według opisu wystawy: Wyraźnie zaznaczone podziały zawarte w konstrukcji […] posiadają określone i bardzo konkretne wymiary przestrzeni które porządkują znane nam wszystkim pomieszczenia szkół, urzędów, kin, teatrów, biur, tj. korytarze, toalety, windy, schody, klatki schodowe. Gdyby otwarcie odbyło się przed Biennale, ucieszyłabym się pewnie, że w końcu ktoś zwrócił uwagę na te podstawowe elementy przestrzeni. Konkretne aż do bólu modele i diagramy na wystawie Koolhaasa działały jednak wymowniej niż zbudowany w Zbrojowni obiekt. U Koolhaasa są realne, zaprezentowane głównie w historycznym kontekście rozwoju technologii, ale i pokazujące ich znaczenie dla polityki, higieny czy bezpieczeństwa. W Zbrojowni te same komponenty zaznaczone są tylko geometrycznie w przestrzeni, lecz na tyle dosłownie odzwierciedlają rzeczywiste, regulowane przepisami wielkości, że łatwo odgadnąć ich funkcję. Tym bardziej, że zwiedzający zostali zaopatrzeni w mapkę wyjaśniającą, jakimi elementami architektonicznymi zostały zainspirowane poszczególne części. Znów, podobnie jak na Biennale, okazało się, w jak odmienny sposób postrzegają przestrzeń, a zwłaszcza zdefiniowaną architektonicznie przestrzeń, praktykujący architekci i artyści. Podkreślam, że „praktykujący”, bo doświadczenie określania przestrzeni najpierw wyłącznie geometrycznie, w szkicach, makietach czy komputerowych modelach, a później przekładanie tej koncepcji na język materii, zmienia zupełnie percepcję przestrzeni i to w czterech wymiarach. Jeśli komuś się wydaje, że chodząc po podobnych szkieletach na budowie skupiamy się wyłącznie na zgodności z projektem i jakości wykonawstwa, zapewniam, że tak nie jest. Nas też fascynuje zapełniająca się lub uwalniająca pustka, ubieranie budynku w kolejne warstwy (i materialne, i znaczeniowe) czy percepcja skali, która zwłaszcza podczas budowy zmienia się szczególnie dynamicznie. Dlatego pewnie każdy odwiedzający te wystawę architekt odczuje duży niedosyt, bo z pytaniami, które nasuwają się podczas oglądania obiektu w Zbrojowni, spotyka się wiele razy podczas procesu projektowania i realizacji.

Szkielet na wystawie jest zbudowany z tak cienkich profili, że można je odebrać jak linie trójwymiarowego modelu, na którym pracujemy w początkowej fazie. Model ostatecznie przekłada się na pełną, materialną formę, ale percepcja jej wielkości i geometrii zmienia się wiele razy. Najpierw, wypełniona konstrukcją szalunków i rusztowań, wydaje się absurdalnie ciasna. Niewykończona – mniejsza od zaplanowanej. Chyba każdy architekt, zwłaszcza podczas pierwszych w zawodowym życiu wizyt na budowie, zna uczucie paniki, że zaprojektowane przestrzenie są zbyt ciasne. Ale to tylko wrażenie, jakie sprawiają niewykończone powierzchnie określające wnętrze – swoimi nierównościami zabierają wizualnie sporo miejsca i pochłaniają światło, zamiast je odbijać. Niesamowity jest moment ich wykończenia, kiedy przestrzenie budynków wydają się największe. Brakuje umeblowania i użytkowników, więc dźwięk jest jeszcze słabo pochłaniany, odbijając się od ścian, posadzek i sufitów. Idealna surowość oddziałuje na zmysły mocniej niż użytkowany obiekt. Takie zjawisko miało miejsce m.in. w berlińskim Muzeum Żydowskim projektu Libeskinda. Po wypełnieniu obiektu setkami drobnych artefaktów budynek stracił pierwotną siłę symbolicznego w swojej pustce monumentu. Dobrze, że można było go zwiedzać przed zainstalowaniem wystawy, bo umeblowanie to nadanie budynkowi tylu nowych znaczeń, że niemożliwa jest niezakłócona percepcja samej geometrii. Nieumeblowany szkielet w Zbrojowni pokazuje właśnie to czyste zdefiniowanie przestrzeni, zaskakując jednocześnie skalą – to naprawdę aż 700m2?

Dlatego, koledzy architekci, zamiast oglądać wystawę, równie dobrze następnym razem na budowie możecie bardziej refleksyjnie popatrzeć na projektowane przez siebie przestrzenie. Albo skoczyć na Biennale, żeby zobaczyć, jak z podobnym zagadnieniem zmierzył się Koolhaas.

[fot. Monika Arczyńska]

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: