Fasada kontra facjata

Selfie_Venice

Na zdjęciach architektów nie ma ludzi. Na zdjęciach architektów nie ma też samych architektów. Są budynki. Czasem w całości, czasem w detalu, a czasem w kontekście. Nieudane zdjęcia dostają łatkę „reportażowe”, że niby od niechcenia, tylko po to, żeby jakiś obraz zachować na później, bo kto ma teraz czas szkicować w swoim moleskinie? Znudzona rodzina ogląda z grzeczności zdjęcia z podróży podpytując od czasu do czasu, kiedy w końcu pojawią się na nich ludzie. Ale architekt to często człowiek próżny i też ma niekiedy ochotę pojawić się na zdjęciu. Zwłaszcza kiedy są wakacje: opalona skóra, błysk w wypoczętym oku, nowe ray-bany na nosie. Do tego dochodzi nadzwyczaj przydatna umiejętność obsługi fotoszopa – usuwanie zmarszczek i pryszczy nie różni się zbytnio od usuwania znaków drogowych i latarni ze zdjęć do renderingów. Architekt czuje jednak, że nie wypada mu się fotografować, bo jak to tak: zdradzić fasady dla własnej facjaty?

Ale na szczęście są na to dwa sposoby: słit focie i selfies. Wiem, że niektórzy stawiają między nimi znak równości, ale intuicja (i sama nazwa) podpowiada, że selfie to autoportret, co zresztą sugerują alternatywne określenia: zdjęcie z rąsi czy samo***ka.

1. Słit focia
Jak twierdzi moja przyjaciółka, koncepcja słit foci uratowała wszystkie próżne, ale aspirujące dziewczęta. Próżne, bo każda chce mieć zdjęcie z dzióbkiem lub innej wystudiowanej pozie, a aspirujące, bo przecież to yntelygentne dziewczęta są i wdzięczyć im się przed obiektywem nie wypada. Ale teraz już można z pełną ironii intonacją powiedzieć „No to teraz zrób mi słit focię” i pozować do woli, a potem z odpowiednim opisem wrzucić na instagram. W przypadku architektów tekst ten jest tylko lekko zmodyfikowany: „No to teraz zrób mi słit focię na tle tego budynku Miesa” i pstryk – też jest co wrzucić na instagram. Można też robić głupie miny, żeby wyjść na architekta z poczuciem humoru i dystansem do siebie (bo to rzadkość, a oryginalność wśród klasy kreatywnej zawsze jest w cenie).

2. Selfie
Słowo 2013 roku według Oxford Dictionary. Klasyczne powinno być zrobione telefonem, najlepiej ajfonem, bo co to za architekt bez ajfona. Prawie jak architekt bez maca. Zasada jest w każdym razie taka sama, jak w przypadku słit foci: wszelkie selfie dozwolone, byle na odpowiednim architektonicznym tle i byle z wyraźnie ironicznym komentarzem. Ironii i to już na etapie samego pstrykania, wymagają zwłaszcza selfies ze starchitektami, bo wielu z nich ucieka przed wspólnymi zdjęciami jak gwiazdki seriali przed paparazzi. Inni wzruszają ramionami na zasadzie „co Ty mi tu będziesz cenny czas marnować” lub „mam ważniejsze rzeczy na głowie niż Twój instagram”. Ze starchitektem czy bez, trzeba tylko pamiętać o wyłączeniu dźwięku w telefonie, bo to obciach i pstrykać z jak największą częstotliwością. Wśród kilku głupich ujęć na pewno znajdzie się przynajmniej jedno korzystne z tymi nowymi ray-banami.

PS Również w temacie: w tym roku na prima aprilis ArchDaily opublikowało serię sfabrykowanych selfies przedstawiających gwiazdy architektury na tle własnych budynków. Zdecydowanie polecam.

[Zdjęcie to selfie zrobione w rosyjskim pawilonie na ostatnim Biennale. Na ray-bany było za ciemno. Pryszcze wyleczono fotoszopem.]

Reklamy

One thought on “Fasada kontra facjata

  1. […] dumnie omijałam te urządzenia szerokim łukiem, cichutko śmiejąc się z blogerów robiących selfie z dzióbkami przy każdej możliwej okazji i czułam się doskonale będąc „ponad”. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: