Rosyjskie wino musujące

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pytałam ostatnio znajomych, czy pamiętają, gdzie byli w chwili wstąpienia Polski do Unii. Okazało się, że to jeden z tych momentów, których nigdy się nie zapomina – Amerykanie mają tak z 9/11, Polacy z wprowadzeniem stanu wojennego i wspomnianą akcesją. Grudniowy poranek 1981 roku kojarzę co prawda z opowieści rodziców, którzy włączyli telewizor, gdzie zamiast koguta z czołówki „Teleranka” pojawił się Jaruzelski, ale 1 maja 2004 roku pamiętam dokładnie. „Ody do radości” słuchałam na Targu Węglowym w Gdańsku, gdzie o północy otworzyliśmy butelkę rosyjskiego wina musującego, którego historia okazała się trafnym symbolem następujących właśnie zmian. Wino przywiózł mi kilka tygodni wcześniej niejaki Dave, student architektury z Wielkiej Brytanii, który podróżując, po drodze z Moskwy postanowił zatrzymać się na chwilę w Polsce. Znaliśmy się z kolei z Holandii – robiliśmy staż w tym samym biurze. On w ramach unijnego programu Leonardo, ja jeszcze nielegalnie, bo przepisy nie pozwalały na pracę bez pozwolenia osobom spoza Unii. On bez żadnych administracyjnych przebojów, ja po ponadrocznej walce o wizę, którą ostatecznie dostałam dzięki uporowi pani obługującej zagranicznych studentów w Delft (dziękuję, Emmy!) oraz – przede wszystkim – atakowi płaczu w holenderskiej ambasadzie w Warszawie.

Pijąc z plastikowych kubków wino, które dotarło do Gdańska w wyniku tego złożonego unijno-pozaunijnego łańcuszka wyjazdów i znajomości czułam, że czeka nas wszystkich coś ważnego. Ważnego prywatnie, zawodowo, architektonicznie. Gdyby nie Unia, może nie wyjechałabym z Polski, żeby liznąć większego architektonicznego świata. Nasze kwalifikacje są uznawane w całej Unii i nikt już ze zdziwieniem nie patrzy, że polscy architekci umieją włączyć komputer (tak, mam takie doświadczenia sprzed 2004 roku). O tym, jak bardzo zmieniła się na plus jakość polskiej architektury, nawet nie wspominam. Europa straciła dla nas wewnętrzne granice, skurczyła się i cieszę się, że mogę w tym wszystkim uczestniczyć. A z okazji dziesięciolecia rozszerzonych możliwości zaryzykuję mandat za spożywanie alkoholu w miejscach publicznych i wypiję znów szampanskoje igristoje. Z plastikowego kubka, pod gołym niebem, nucąc „Odę do radości”. Wszystkiego najlepszego na kolejną dekadę!

[Na zdjęciu flagi przed Parlamentem Europejskim w Strasburgu. Fot. Monika Arczyńska]

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: