Witruwiusz i zęby

stars

Stało się: od kilku godzin paraduję z aparatem na zębach. Wygląda paskudnie, ale postanowiłam podejść do zagadnienia witruwiańsko: pocierpię dla utilitas (użyteczności wyprostowanych zębów), firmitas (ich trwałości) i venustas (będę piękna). W każdym razie czuję się, jakbym miała cały katalog Halfena w ustach. Aby zacząć akceptować stal błyszczącą z paszczy, postanowiłam sprawdzić, jak wyglądaliby z nią Wielcy – odpowiedź na powyższym obrazku. Może powinnam zacząć brać przykład z jedynego lorda w tym zestawieniu, który prawie nigdy nie otwiera szeroko ust, nawet uśmiechając się.

Wiem, że to lekka dewiacja, ale naprawdę prawie wszystko kojarzy mi się z architekturą. Ten nieszczęsny aparat też – ze wszystkimi podporami i kotwami, które pojawiają się w budynkach. W gabinecie ortodontycznym czułam się jak na spotkaniu z konstruktorami – nasłuchałam się o podparciach, przeciwwagach i wzmocnieniach. Takich medyczno-architektonicznych podobieństw jest więcej: dokumentacja remontów i modernizacji wraz z technicznymi ekspertyzami ma wiele wspólnego z historią choroby, a przebudowy budynków przypominają transplantacje lub wstawianie implantów. Czasem są bardzo high-tech, ale niekiedy przeprowadza się je banalnie prostymi metodami. Na przykład drewniane konstrukcje podtrzymujące sypiące się balkony w starych kamienicach są jak piracka drewniana proteza nogi. Praca konserwatora zabytków ma w sobie dużo z zawodu lekarza, odkrywki są jak biopsja, a budowlane odpowiedniki operacji plastycznych to temat na osobną opowieść. W każdym razie niesamowita byłaby możliwość zobaczenia, co budynki mają w środku – dotknięcia ich bebechów albo zrobienia im zdjęć rentgenowskich. Zawsze fascynował mnie rozpadający się żelbet, w którym spod kruszącego się betonu wystają zardzewiałe pręty zbrojeniowe. Ten stan rozkładu to jedyny moment, oprócz budowy, kiedy czyste modernistyczne formy pokazują swój złożony środek. Za to prawdziwym wyzwaniem jest zaprojektowanie budynku tak, aby żadne ze wzmocnień nie było widoczne na zewnątrz – mają zadziałać jak nowoczesne, niewidoczne aparaty ortodontyczne. Pamiętam, jak oprowadzałam kiedyś wycieczkę po Giant’s Causeway Visitor Centre. Zwiedzających najbardziej zafrapowała opowieść o tym, co znajduje się w środku prostych, bazaltowych kolumn. A tam kable, cięgna, cuda – namęczyliśmy się nieźle nad tym wewnętrznym szkieletem, aby uzyskać tak smukłe przekroje z tak kruchego kamienia.

Budynki „żyją” dość dosłownie – nie są sztywne, ruszają się i uginają. Pamiętam pewną anegdotę z zajęć z konstrukcji na studiach: podobno w przepisach można by pozwolić na większe ugięcia elementów belek i stropów, ale… byłoby to zbyt przerażające dla użytkowników. Życie pod belką uginającą się tak, jakby zaraz miała pęknąć, musiałoby być koszmarem bez względu na jej rzeczywistą wytrzymałość. Takie stresy przeżywać cały czas? Nie ma mowy, to już lepiej zwiększyć przekroje i zmniejszyć te niepożądane efekty specjalne. Z kolei na studiach doktoranckich mieliśmy kilka seminariów razem ze studentami budownictwa lądowego. Wśród wielu przeraźliwie nudnych zajęć (wykresy naprężeń w betonie to zdecydowanie NIE jest najbardziej fascynująca rzecz dla młodego architekta) były jedne, na których siedzieliśmy z otwartymi ze zdziwienia i zachwytu ustami. Wykład o przesuwaniu budynków okazał się absolutym hitem, przy czym nie mam na myśli przenoszenia zabytków kawałek po kawałku, jak uczyniono to np. ze świątynią w Abu Simbel po zbudowaniu Wielkiej Tamy Asuańskiej, ale o przesuwaniu w całości ogromnych gmaszysk. To naprawdę jest możliwe! Również w Polsce mieliśmy kilka głośnych przypadków takiego inżynieryjnego majstersztyku, np. w 1970 roku obrócono warszawski Pałac Lubomirskich. Cała operacja trwała półtora miesiąca – znacznie krócej niż prostowanie zębów (niestety!).

Będę dzielnie nosić moje stalowe kotwy, chociaż wiem, że czasem lekkie niedoskonałości dodają charakteru. Podobnie jak Madonna nie byłaby Madonną bez diastemy, nikt nie myśli na poważnie o prostowaniu krzywej wieży w Pizie, prawda?

PS Zapraszam do zaglądania na świeżo założonego Facebookowego fanpejdża.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: