Menis

Jordanki

Okazało się, że całkiem przypadkiem wylądowałam w doborowym towarzystwie. Na kolejnym po mojej prezentacji spotkaniu z cyklu „Zawód: Architekt” pojawił się… Fernando Menis, który przyjechał do Polski przy okazji realizacji Sali Koncertowej na Jordankach w Toruniu. To jego jedyny projekt realizowany obecnie w Polsce, ale Menis chętnie przyjmuje zaproszenia na podobne wydarzenia i pojawia się od czasu do czasu w różnych miejscach, m.in. na szczecińskim Westivalu. Przez moment pomyślałam, że być może jest to świadoma strategia wypracowywania pozycji starchitekta na polskim rynku (kryzys mocno ograniczył liczbę projektów w Hiszpanii), ale biorąc pod uwagę, że praktycznie wszystkie publiczne zlecenia są tu rozdysponowywane poprzez konkursy, nie miałoby to za bardzo sensu. Po wykładzie byłam już pewna – Menis po prostu lubi pokazywać swoje projekty i o nich opowiadać, ale z fantastyczną skromnością i ciągłym podkreślaniem, że chociaż to on sam firmuje pracownię swoim nazwiskiem, projekty zawdzięczają swoją jakość wielu autorom i są wynikiem intensywnej pracy całego biura i branżystów. Cenię go za to, że ceni swój zespół:) Ma żyłkę nauczyciela i ewidentnie daje mu satysfakcję dzielenie się swoimi doświadczeniami. Do projektowania brył podchodzi w bardzo artystyczny sposób rzeźbiąc je z plastycznych materiałów, jednak ma pełną świadomość, że o jakości projektu decyduje doskonały mariaż pomiędzy formą, funkcją a stroną techniczną, czyli pomiędzy pracą architekta, komunikacją z klientem a wkładem branżystów.

Menis pokazywał między innymi muzeum i plac w Adeje oraz winnicę na Krymie. Na stronie internetowej pracowni znajduje się przegląd wszystkich najważniejszych projektów. Oczywiście najwięcej uwagi poświęcił Jordankom i mówił o budynku z takim entuzjazmem i cierpliwością, że nie byłam pewna, czy wynikało to z jego łagodnego usposobienia, czy z obecności toruńskiego architekta miasta, który również przyjechał na wykład. Spodziewałam się lekkiego rozdrażnienia i kilku cierpkich komentarzy, ponieważ już po rozstrzygnięciu konkursu program planowanego jako sala koncertowa i siedziba Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej obiektu został rozszerzony, aby można było tam również wystawiać spektakle teatralne i operowe oraz organizować konferencje. Oczywiście wiązało się to z przeprojektowaniem budynku. Pech podobny do pecha Kereza, który nie dość, że pod naciskiem opinii publicznej, a ostatecznie klienta, musiał „zmiękczyć” formę swojej propozycji dla warszawskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej, to jeszcze do muzeum dorzucono mu teatr. Pamiętam wykład Kereza, kiedy jeszcze był zaangażowany w warszawski projekt, wówczas największe zlecenie dla jego biura. Padło wiele gorzkich słów i bardzo żalił się, że zamiast skupić się na pracy nad projektem, cały czas musiał lawirować pomiędzy coraz to nowymi wymaganiami klienta, sprzecznymi z wcześniejszymi ustaleniami. Menis miał więcej szczęścia niż Kerez, bo nie dość, że nie zbankrutował z powodu polskiego projektu, to na dodatek budowa już się rozpoczęła i wygląda na to, że cała inwestycja skończy się szczęśliwie. Jestem bardzo ciekawa, jakim programem Toruń zamierza wypełnić to monstrum, ale to pewnie nie ma znaczenia. Ważne, że Bydgoszcz zostanie w czymś prześcignięta!

[ilustracja z http://www.torun.pl]

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: