Boredom index

Zaskoczyła mnie ostatnio pewna wiadomość. Otóż okazało się, że Gdańsk został oceniony przez studentów jako nudny i powolny – „miasto starych ludzi”. Co prawda były to tylko badania do pracy magisterskiej, z niewielką próbą repondentów, ale wyniki i tak dały mi do myślenia. Faktycznie – mimo metropolitalnych ambicji miasta niewiele się tu dzieje. Oferta kulturalna leży, po sezonie knajpy ledwo zipią, a imprezuje się i tak w Sopocie. Za to jakość życia – tego codziennego – jest w Gdańsku obiektywnie wysoka: plaża, zieleń, ścieżki rowerowe, niezły transport publiczny, do tego ceny znacznie niższe niż w takiej na przykład Warszawie.  Potwierdza to raking polskich miast pod względem jakości życia przygotowany przez Diagnozę Społeczną, w którym Gdańsk zajął ostatnio trzecie miejsce. Na pierwszym miejscu znalazła się Gdynia, która pomimo zbliżonych walorów (oraz modernizmu i festiwalu filmowego rzecz jasna!) również nie jest najbardziej ekscytującym miastem pod słońcem. Warszawa dopiero na ósmej pozycji, o co w tym wszystkim chodzi? Popatrzmy na najpopularniejszy światowy ranking jakości życia w miastach – firmy Mercer. W czołówce żadnych fajerwerków. Wiedeń? Prater, Sacher i Strauss – rozrywki dla mało wymagających. Zurych? Ma opinię jednego z najnudniejszych miast w Europie. Prawdziwie ekscytujące miasta, takie jak Paryż, Londyn czy Nowy Jork są w rankingu w okolicach trzeciej – czwartej dziesiątki. Czyżby wzorem Floridy, który dla kreatywnych miast przyjął wskaźniki technologii, talentu i tolerancji, dla określenia jakości życia w miastach należałoby stworzyć boredom index?

Żarty na bok. Życie w ciekawym mieście może być przekleństwem równym życiu w ciekawych czasach. Pamiętam, jak przed kryzysem 2008 roku do Dublina ściągali ludzie z Londynu, poszukując nie tylko możliwości rozwoju kariery, ale i spokojniejszego stylu życia. Mieli dość tłumów, spędzania długichgodzin w metrze i planowania wszystkiego z dużym wyprzedzeniem – odległości przekreślały możliwość spontanicznych spotkań ze znajomymi. To wszystko znajdowali w nie za dużym i dość prowincjonalnym Dublinie, który w Mercer ranking plasował się wyżej od Londynu (niestety, z powodu rosnącej przestępczości jego pozycja ostatnio spada). Pamiętam, jak pierwszy raz wjechałam do centrum i nie mogłam uwierzyć, że to środek stolicy: gdzie do licha podziały się wieżowce? Dziwiła mnie też ogromna liczba turystów. Rozumiem, że część z nich przyjeżdża upić się guinnessem przy irlandzkiej muzyce, ale reszta po co? Żeby zobaczyć tego jednego Vermeera* i jednego Caravaggia w Galerii Narodowej? Żeby zjeść kanapkę z gorgonzolą tam, gdzie pan Bloom? Przecież „Ulissesa” podobno i tak nikt nie przeczytał w całości. Dopiero po kilku miesiącach odkryłam fenomen tego miasta – tam po prostu świetnie się mieszka. Kompaktowe centrum, wszędzie blisko, morze poprawia klimat i daje miastu oddech i przestrzeń, zieleń na każdym kroku – trochę jak w Trójmieście. Pomijając recesję możliwości zawodowych mniej tam niż w prawdziwych metropoliach, ale też łatwiej o zachowanie work-life balance. A że kulturalnie dzieje się mniej niż w Londynie czy Warszawie? Przynajmniej nie trzeba mieć wyrzutów sumienia, że nie korzysta się wystarczająco aktywnie z dostępnej oferty. Przecież na wystawę czy spektakl zawsze można wyjechać, a potem wrócić z naładowanymi bateriami i ulgą do swojego lekko nudnawego miasta…

*Ten powód jest jak najbardziej zrozumiały jeśli jest się np. Jackiem Dehnelem, który wraz z kolegą urządzał „grę w Vermeery”, czyli konkurs, kto zobaczy więcej jego obrazów.

Narracje b&w

(Tak było na Narracjach – gdańskim wydarzeniu kulturalnym listopada. Poziom większości prezentowanych prac pozwolę sobie przemilczeć, za to doświadczenie tłumów eksplorujących nocą mało popularne fragmenty Śródmieścia – bezcenne).

[fot. Monika Arczyńska]

Reklamy

One thought on “Boredom index

  1. […] dwa lata temu pisałam o tym, jak wygodnie mieszka się w nieco nudnawych miastach, miałam również na myśli […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: